piątek, 31 maja 2013

Od Sabriny do Spirita

 Głęboko westchnęłam.
- Spirit rozumiem cię , też jest to dla mnie trudne , ale przejdziemy przez to ... razem. - delikatnie położyłam łapę na łapie towarzysza.
Samiec spojrzał na mnie z uśmiechem , przytuliłam go.
- Zgłodniałam , czy mógłbyś coś mi upolować? - spytałam nie śmiało , ponieważ nie był to dobry temat w tej chwili.

<Sorry Spirit>

Od Spirita do Sabriny i Sorui


 Szedłem powoli za partnerką. Po chwili zobaczyłem małe tygrysiątko zwinięte w kłębek. Przyjrzałem jej się. Nagle poruszyła się przez sen. Cofnąłem sie i nastroszyłem lekko sierść. Za moment zdałem sobie sprawe co zrobiłem.
 - Wybacz... - powiedziałem cicho i wyszedłem.
 Usiadłem przy wejściu. Usłyszałem ciche kroki Sabriny, która wyszła za mną.
- Coś się stało? - spytała siadając przy mnie.
- Nie, nic - odparłem przytulając ją.

<Sabrino? Nie zjem jej xD ale może troche zająć zanim ją całkowicie polubię xD>

Od Sabriny

- Sorui! Gdzie ty byłaś! Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwiłam! - mówiąc to przytuliłam tygrysiątko.
- W porządku mamo. To jest Her , jest bardzo miły.
Spojrzałam na wielkiego smoka , który uśmiechnął się.
Odepchnęłam Sorui na bok i zajęłam pozycję obronną.
- Nie mamo stój! On jest dobry. Odprowadził mnie.
Gad pochylił głowę na znak uległości.
- O , wybacz. - podeszłam do stworzenia.
- Nic nie szkodzi. Na razie Sorui. - smok odleciał.
Spojrzałam na samiczkę.
- Dlaczego ode szłaś?! Wiesz jak się martwiłam?! - zaczęłam krzyczeć.
Na mordce tygrysiątka malowało się przerażenie.
Widziałam w jej oczach smutek i strach.
- Przepraszam cię , ale nie darowałabym sobie gdyby coś ci się stało. - przytuliłam Sorui. - Ale obiecaj , że nie będziesz tak znikać bez uprzedzenia.
- Obiecuje , przepraszam mamo.
Do jaskini przybiegł zdyszany Spirit.

<Co się stało?>

Od Sorui

Pewnego dnia kiedy się obudziłam wszyscy jeszcze spali.
-Mamo obudź się ! -Zawołałam do przybranej matki.
Tygrysica wstała i upolowała śniadanie, potem wyszliśmy na spacer. Przyszła Kiara i zaczęła rozmawiać z mamą, więc uciekłam korzystając z nieuwagi opiekunów.Doszłam aż do Krainy Smoków.Popatrzyłam na wielkie gady, miałam iść a tu nagle ktoś mnie złapał za skrzydła.
-Cześć-Usłyszałam za sobą.
-Cześć jak masz na imię bo ja Sorui-Odpowiedziałam.
Smok mnie puścił dopiero teraz zobaczyłam jaki jest wielki, Her bo tak ma na imię odprowadził mnie do domu.Mama się go przestraszyła...

Od Kiary

Po kilku minutach marszu udało nam się dotrzeć do małej wysepki na jeziorze SilverWater.
Zwołałam stado i wszystkim przedstawiłam Hayley. Widać, że ją polubili, bo po krótkim czasie świetnie się dogadywali. Hayley zaproponowała nam wspólne polowanie. Byłam już zmęczona, więc grzecznie odmówiłam i wróciłam do domu. Byłam zaniepokojona, po nigdzie nie widziałam Orlando.
Kiedy weszłam na mą ulubioną gałąź drzewa, zobaczyłam dziwne szare chmury nadciągające z zachodu. Pewnie zbiera się na burzę - pomyślałam i zeszłam z drzewa.
- Chodź Blue - powiedziałam - dzisiaj przenocujemy w jakiejś jaskini.
- Dlaczego? - zapytała zaciekawiona
- Bo wiesz, jak jest burza, to pioruny walą w najwyższe obiekty - czyli drzewa, oraz w zbiorniki wodne - rzeki i jeziora.
- Skąd to wiesz?
- Mama mi kiedyś powiedziała, zresztą nie raz widziałam jak piorun uderzył w wodę.- opowiedziałam - teraz już wiesz dlaczego podczas burzy przebywanie na drzewie jest niebezpieczne?
Samiczka spojrzała na mnie pokiwała głową.
Po jakimś czasie zaczęło kropić. Udało nam się znaleźć ciepłe schronienie w jaskini, w której przenocowałyśmy.

czwartek, 30 maja 2013

Od Hayley do Kiary

 Szłam obok Kiary i Kory. Nigdy nie poznałam tygrysa w moim wieku. Byłam zdziwiona, kiedy do mnie zagadała.
-To może... opowiesz mi coś o tym stadzie? Spytałam się niepewnie ale i czujnie.
-Dużo by o nim mówić... Powiem ci tylko, że jest wspaniałe. Tygrysica uśmiechnęła się.
-Aha... No więc, nie mogę się doczekać aż je poznam. Uśmiechnęłam się lekko i wymachiwałam ogonem na boki.
-Może opowiesz mi coś o sobie?
-Nie mam zbyt wiele do powiedzenia...
-No proszę, powiedz. Naciskała Kiara.
-No dobrze... Pochodzę ze świata ciemności i światłości. Matka była po stronie światła, ojciec po stronie ciemnej. Ja jestem z rodu mieszanego, dlatego mam te dwie moce. Mogę stać się też niewidzialna. Wszyscy mówili, jaka to jestem elegancka i dostojna, a ja uważałam siebie za zwykłego tygrysa. Nie widzę w sobie niczego ''wyjątkowego''. Moja mama opowiadała mi, że właśnie moje czarne pasy świadczą o tym, że mam coś wspólnego z mrokiem. Wiesz, tygrysy z tego świata mają jeden kolor, biały lub czarny. To chyba tyle, co mogę powiedzieć...
-Rozumiem... Kiara zamyśliła się, spuściła głowę.
Później szłyśmy dalej, ale w milczeniu co jakiś czas zerkając na siebie.

środa, 29 maja 2013

Od Sabriny do Kiary i Spirita

 Spojrzałam w stronę przyjaciółki , delikatnie odłożyłam małą.
- Tak.
- To świetnie! Lepiej idźcie do domu , Sorui pewnie jest zmęczona.
- Tak , właśnie miałam zamiar wracać. - mówiąc to podeszłam do tygrysiątka i wzięłam ją w pyszczek.
- No dobra , to cześć.
- Na razie. - pożegnałam się.
Wracając do domu wzięłam parę grubych liści.
Gdy byłam już w jaskini , zrobiłam Sorui legowisko , aby nie było jej tak zimno.
Obie zasnęłyśmy.

Kolejnego dnia leniwie się przeciągnęłam.
Sorui spała obok mnie.
Leciutko ją polizałam.
- Mogę wejść? - usłyszałam głos Spirita.
- Tak , ale proszę mów cicho. - opuściłam towarzystwo małej.
- Dlaczego? Co się stało? - zaniepokoił się samiec.
- Zostałam matką ...
Tygrys osłupiał.
- To znaczy przybraną!
- Uff , kamień z serca. - wymamrotał.
- Ma na imię Sorui. Jest jeszcze bardzo mała , ale ma nadzieję , że się dogadacie.
Zaprowadziłam Spirita do maleństwa.

<Spirit , mam nadzieje , że jej nie zjesz XD>

Od Sabriny do Spirita

 Przez chwilę wpatrywałam się w błękitne oczy tygrysa.
Nic nie mówiąc pocałowałam go.
Siedzieliśmy tak oparci o siebie przez jakiś czas , ciesząc się chwilą.
- Myślisz , że Kiara zacznie śpiewać : Sabrina i Spirit zakochana para? - spytał Spirit.
- Mam nadzieje , że nie. Bo inaczej. - uśmiechnęłam się podrzucając śnieżkę

<Brak weny , sorry. Może napiszę nowe opowiadanie>

Od Kiary do Hayley

Wyszłam na spacer z Korą. Kapibar biegał między młodymi drzewami i śmiesznie pochrumkiwał.
Położyłam się na trawie i patrzyłam jak się bawi. Nagle, w oddali zobaczyłam szczupłą sylwetkę tygrysa, wyglądającego jak by zaraz miał upolować moją małą towarzyszkę. Wstałam prędko i zasłoniłam Korę. Tygrys popatrzył się na mnie ze zdziwieniem.
- A więc, będziesz to jadła, tak? - po głosie stwierdziłam że to samica.
- Hmm.. Nie. To moja towarzyszka i nie mam zamiaru jej jeść. - powiedziałam trochę oburzona.
-  Wybacz. Nie jestem przyzwyczajona do tego żeby tygrysy kumplowały się z jedzeniem. - zażartowała - a tak w ogóle, to jestem Hayley.
- Cześć, ja jestem Kiara, a to Kora - moja "córeczka"
Hayley uśmiechnęła się.
- Jesteś tu sama? - spytałam trochę zawstydzona.
- Yyy.. Ja? Tak. - odpowiedziała
- Mam stado, może chciałabyś dołączyć?
- Stado? Nie słyszałam, żeby tygrysy miały stado, ale dobrze.
- A teraz chodź, przedstawimy cię reszcie - powiedziałam chwytając ją za łapę.
Koleżanka poszła za mną.

<co dalej?>

Od Kiary do Sabriny

Po rozmowie wstałam i odeszłam w stronę stada.
W oddali ujrzałam spacerującą Grację. Podbiegłam do niej.
- Co się stało? Ktoś umarł? - powiedziała z żartem
Z łzami w oczach pokiwałam głową. Widać było, że się speszyła.
- Liana.
- Liana? A co się stało? - zapytała z niedowierzaniem.
W myślach wszystko jej opowiedziałam. Posmutniała.
- Biedaczka. Nawet jej tak dobrze nie znałam, ale i tak mi jej szkoda. - oznajmiła.
Lekko się uśmiechnęłam i pobiegłam do Sabriny.
Zauważyłam, że między nią a Sorui tworzy się więź.
- To jak? Zdecydowałaś się już?

Od Spirita do Sabrinę


 Zaczęliśmy biec za kapibarami. Szczerze powiedziawszy nie byłem głodny. Chciałem sie rozruszać. Obok mnie biegła Sabrina. Kiary nie widziałem. Co jakiś czas podbiegaliśmy, jednak po chwili troche zwalnialiśmy, gdyż nie było to polowanie. Po niedługim czasie zwolniliśmy, a następnie stanęliśmy. Rozejrzałem się. Nigdzie nie było Kiary. Byłem tylko ja z Sabriną.
- Gdzie ona się podziała? - spytałem.
- Nie wiem. - odparła.
- Szukamy jej czy idziemy gdzieś sami?
- Nie jest małym tygrysiątkiem, da sobie radę.
- Wiec w takim razie chodźmy gdzieś.
Ruszyliśmy powoli przed siebie. Słońce powoli zachodziło i rzucało pomarańczowo złote smugi światła na drzewa, pod którymi szliśmy. Po chwili wyszliśmy na jakieś urwisko. Z niego było pięknie widać okolice. Usiedliśmy niedaleko krawędzi. Patrzyliśmy na słońce, które zbliżało sie do linii horyzontu. Popatrzyłem na Sabrinę. Promienie tańczyły na jej futerku. Otworzyłem pyszczek i za chwilę go zamknąłem. Po chwili jednak zapytałem ją:
- Czy zostaniesz moją partnerką?

<Sabrino??>

Opowiadanie od Hayley

Przez polanę spacerkiem przechodziła biała tygrysica z kobaltowymi oczami. Była zadowolona. Po długiej wędrówce dotarła do pięknego miejsca. Był to pomost, wyglądał na dość stary. Usiadła przy brzegu i patrzyła na lekko falującą wodę. Po chwili wstała, lekko się przeciągnęła i ruszyła w dalszą drogę machając ogonem na boki zadowolona. Kiedyś tu wrócę..., pomyślała. Zaczęła rozmyślać, kim naprawdę jest. Nie pamiętała zbyt wiele. Hayley, biała tygrysica., chodziło jej po głowie. Po co tu jestem?, zadawała sobie to pytanie. Gdy spacerowała, światło balansowało; raz wyglądało jakby zachód słońca, mrok, a po chwili piękny poranek. Hayley szła powoli przed siebie, nie zatrzymując się. Cały czas była zamyślona.

wtorek, 28 maja 2013

Od Gracji

Dzisiejszy ranek był paskudny, ponieważ padał deszcz.
Nie chciało mi się wstawać, ale przecież musiałam coś przekąsić..
Kiedy wyjrzałam ze środka szałasu, zauważyłam dorodną, grubą sarnę przy jeziorku.
Pomyślałam: „Ale mam szczęście, co za okaz!”
Natychmiast wyskoczyłam i mocnym zaciśnięciem szczęk zabiłam sarnę w mgnieniu oka. Zaciągnęłam zdobycz pod drzewo, żeby nie padało na mnie i zaczęłam jeść. Po krótkim czasie zauważyłam dziwne, małe zwierzę skradające się do mnie. Zwierzątko wyszło z cienia i zaczęło się na mnie patrzeć.  – Było urocze, natychmiast się w nim zakochałam i pozwoliłam mu zjeść razem ze mną. Kiedy nasze brzuchy były napełnione, przyjrzałam się uważniej temu małemu ciałku.
*Jego sierść była piękna, błyszcząca i brązowa. Ciałko wydłużone, pyszczek długi i wypełniony ostrymi ząbkami, a po obu stronach głowy przyklejone były małe, czarne oczka.* - Po „zidentyfikowaniu” zwierzątka, wiedziałam, że to jest norka amerykańska! Ale skąd się tu wzięła? - Tego nie wiem.
Nagle zwierzę wtuliło się we mnie – poczułam jak budzi się we mnie instynkt macierzyński, wzięłam ją delikatnie w pysk – (trochę zaczęła piszczeć, ale to pewnie strach przed nieznajomym) i zaniosłam do szałasu. Po krótkim namyśle nazwałam ją Sholira, a następnie przykryłam kołdrą, bo była zziębnięta i tak stała się moim „tygrysiątkiem”.


(Dodałam moją ulubienicę do Przyjaciół stada : ) )

Od Sabriny

 Spojrzałam na małą. Tygrysiątko wtuliło się w mą pierś.
- To dosyć trudna decyzja ... w dodatku nie wiem jak zareaguje Spirit.
- Rozumiem cię. - mówiąc to przyjaciółka usiadła obok mnie.
- Jednak podejmę się zadania.
- A jeżeli Spirit jej nie zaakceptuje?
- Wtedy małą oddam tobie. - spojrzałam na Souri.
Samiczka patrzyła na mnie wielkimi oczyma.
Uśmiechnęłam się.
Kiara wstała i odeszła w stronę stada.

<sorry , że krótkie ale robię lekcje , Kiara?>

poniedziałek, 27 maja 2013

Od Orlando

Samego rana wybrałem się na polowanie. Miałem na coś chrapkę. Wybrałem się do Rzeki Silver Water po ryby. Złapałem ich 10. Zjadłem je i ruszyłem. Według powieści od naszego terenu do Jaskini Kryształów jest 300 km, więc była długo droga. Opuściłem teren i ostatni raz na niego spojrzałem i ruszyłem przed siebie. Długa droga mnie nie zrażała, szedłem dalej. Gdy zachodziło słońce schowałem się w pobliskiej jaskini. Niebo było gwieździste, a noc ciepła. Usiadłem w koncie i zasnąłem. Rano ruszyłem w dalszą drogę przez góry. Przebyłem jakieś pierwszego dnia 20 km. Góry ciągnęły się przez 50 km. Drago była trudna i twarda, tęskniłem za trawą. Znalazłem małe źródełko z którego się napiłem. Słońce mocno grzało. Zobaczyłem jakieś zwierze przypominające kozice. Zaatakowałem je i zabiłem. Gdy skończyłem powoli zachodziło słońce, ale szedłem nocą. Rano też i na popołudnie schowałem się do jaskini by odpocząć. Pod wieczór ruszyłem dalej i przekroczyłem góry. Trafiłem do lasu tropikalnego. Tam znalazłem Kryształowe Królestwo.
CIĄG DALSZY NASTĄPI.....
Orlando

Od Blue

 Odeszłam od matki i pobiegłam dalej. Stanęłam i zobaczyłam jakieś jajo. Nagle zaczęło się ruszać i wyszedł z niego mały smok. Była to smoczyca. Nazwałam ją Wianetta.
Nagle, niebo jasne i przejrzyste stało się ciemne. Kwiaty straciły swój dawny blask i zapach. Wtedy zrozumiałam, że nadciąga okropne zło. Nagle trawa zapaliła się i otoczył nas czerwono krwisty ogień. Języki ognia latały nad nami. Nagle Wianetta urosła i łapiąc mnie po brzuch łapami odleciała ze mną. Popatrzyłam jej prosto w oczy, które mówiły bez słów o czym myślę.

Od Kiary

Popatrzyłam się z przerażeniem na Lianę. Sabrino, zabierz tygrysiątko. - poleciłam.
Podeszłam do tygrysicy i pogłaskałam ją po łebku.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze - powiedziałam, a ona spojrzała się na mnie i uśmiechnęła, po czym oznajmiła : Dziękuję wam za wszystko. - następnie zamknęła oczy i zasnęła.
Moje serce skurczyło się, rozbolała mnie głowa. Po policzkach pociekły mi łzy. Wszyscy spoglądali po sobie ze współczuciem i smutkiem. Położyłam ciało zmarłej na ziemi.
Nagle zabłysło. Duch Liany wyszedł z niej i wzleciał do góry. Byliśmy trochę przestraszeni, ale mieliśmy już pewność, że tam będzie szczęśliwa. Postanowiłam zobaczyć co u Sabriny.
Zastałam ją pod drzewem tulącą w łapach niemowlę.
- Teraz ty będziesz jej mamą? - zapytałam

< sabrino? >

Od Liany

Pewnego dnia postanowiłam powiadomić wszystkich o mojej ciąży. 
Zawołałam stado.
Wszyscy czekali co im powiem 
-Ja...Ja jestem w ci - Skuliłam się z bólu. Po kilku chwilach zobaczyłam obok mnie małego tygrysa. Był śliczny. Nadałam mu imię Souri. Nagle znów źle się poczułam i zemdlałam. Ostatnią rzeczą którą zobaczyłam, były przerażone twarze moich przyjaciół.

niedziela, 26 maja 2013

Od Kiary

W oddali ujrzałam stado kapibarów. Sabrina i Spirit popędzili za nimi. Kiedy nie było ich już widać westchnęłam i podreptałam w ich stronę. Nagle mą uwagę przyciągnęła mała istotka bawiąca się kwiatkiem, która chyba nie zauważyła, że jej rodzina uciekła.
Zaczaiłam się w trawie i czekałam na zdobycz.  Kapibara niezauważając mnie podeszła bliżej do kamienia położonego pół metra ode mnie. W pewnym momencie zorientowała się, że stoi twarzą w twarz z tygrysem. Z przerażeniem spojrzała mi prosto w oczy. Była jeszcze bardzo młoda, wielkości mojej łapki. Już miałam atakować, ale ta, znów popatrzyła się na mnie swoimi malutkimi, czarnymi oczkami. Wtedy coś we mnie pękło. Wiedziałam, że pozostała samotna, zdana tylko na siebie. Straciłam ochotę na polowanie. Zrobiło mi się jej żal. Biedne, drobne zwierzątko stało teraz przede mną, przyciśnięte do kamienia i strasznie dyszało. Wyciągnęłam w jej stronę łapę. Powąchała ją. Poczułam na opuszkach palców dotyk mokrego noska. Powiedziałam jej w myślach, że nie chcę jej nic zrobić, a ona trochę nieufnie podeszła do mnie. Wzięłam ją na łapę i powąchałam. Pachniała wrzosami i piaskiem. Wdrapała mi się powoli na plecy i położyła.
Postanowiłam zabrać ją do domu i zaopiekować się nią. Nadałam jej imię Kora.
Nieczekając na powrót przyjaciół, poszłam przed siebie z nową towarzyszką.

Informacja

Wszystkie tygrysy zostały postarzone o 1 rok.
         
                                                                                              Alfa Kiara

sobota, 25 maja 2013

Od Sabriny do Spirita i Kiary

- Ja nie , ale trochę ruchu mi nie zaszkodzi. - mówiąc to przeciągnęłam się.
- To świetnie. Niedaleko widziałam stado kapibarów. - powiedziała przyjaciółka.
- Dobra chodźmy. - popędził nas Spirit wzbijając się w powietrze.
- Czuję , że nie chętnie będziesz stawał na piasku.
- Ani na ziemi. Będę lądował tylko na drzewach.
- Daj spokój Spirit! Krab to mały skorupiak! - wykrzyknęła Kiara
- Mały skorupiak. Ciekawe co ty byś zrobiła?! - zdenerwował się towarzysz , lądując na ziemi.
 Oboje obnażyli kły , poczułam , że ze słów przejdą w rękoczyny.
- Ej , ej , ej , ej! Oboje spuśćcie z tonu. Mieliśmy pójść na polowanie tak? Więc chodźmy. - powiedziałam z  uśmiechem.
Kiara ciężko westchnęła i oboje podali sobie łapy na zgodę.
Całą czwórką pomaszerowaliśmy w stronę wyznaczoną przez tygrysicę.

< Spirit , Kiara. Co dalej? >

środa, 22 maja 2013

Od Kiary do Sabriny i Spirita

- Yhyyy.... - powiedział Spirit
Sabrina roześmiała się jeszcze bardziej.
- Czy coś mnie ominęło? - spytałam
- Rak zaatakował Spirita - oznajmiła przyjaciółka chichocząc.
- To wcale nie jest takie śmieszne! - zaprzeczał powstrzymując się od śmiechu.
Wkrótce wszyscy leżeliśmy na ziemi i śmialiśmy się z nie wiadomo czego, ponieważ temat z rakiem dawno gdzieś przepadł.
Kiedy trochę ochłonęliśmy powiedziałam:
- Jesteście głodni ? Bo ja bardzo.

<<Sabrina, Spirit? Co dalej?>>

Od Spirita do Sabriny



 Kręciłem sie w kółko próbując go zrzucić. Ale głupi skorupiak nie chciał za żadne skarby puścić końca mojego ogona. Widziałem jak Sabrina próbowała mi pomóc. Lekko zmęczony cały czas z krabem na ogonie zatrzymałem się. Wtedy samicy udało sie odczepić wrednego skorupiaka i wrzucić go z powrotem do wody.
 - Bardzo ci dziękuje. - powiedziałem i polizałem Sabrinę po mordce.
 Uśmiechnęła się.
 - Tylko gdybyś się wcześniej zatrzymał zrobiłabym to szybciej. - powiedziała z przekora w głosie.
 - Myślałem że uda mi się go zrzucić.
 Popatrzyłem na wciąż bolący ogon. Troche futerka było wyrwane. Nagle zobaczyłem zbliżając w naszą strone Kiarę.
 - Usłyszałam krzyk tygrysa. Czy coś się stało? - spytała spoglądając na nas.
 Moja towarzyszka nie mogła powstrzymać sie od śmiechu. No ja zresztą również.

 <Sabrino? Kiaro? Cóż się wydarzyło dalej?>

wtorek, 21 maja 2013

Od Orlando

Szukałem prezentu dla Kiary na zaręczyny. Myślałem nad bransoletką. Ale jaką? Nagle olśniło mnie: z piórem feniksa i kryształem miłości. Postanowiłem wybrać się na wyprawę.

poniedziałek, 20 maja 2013

Od Sabriny do Spirita

- Jest śliczna. - uśmiechnęłam się , po czym usiadłam obok samca.
Obserwowałam jak Spirit robi różne rzeczy z wody.
Gdy towarzysz robił kolejny przedmiot , zauważyłam że malutki krab chodził po piasku.
Nagle zbliżył się do ogona tygrysa.
- Spirit , ja nie chcę nic mówić , ale ... - zanim zdążyłam powiedzieć dało się słyszeć krzyk samca.
Tygrys poderwał się na równe nogi i zaczął majtać ogonem.
Na jego końcu był uczepiony rak.
- Zaczekaj , zaczeka! Nie szarp się. - mówiąc to próbowałam zdjąć raka z ogona partnera.
 < Właśnie , próbowałam Spirit co dalej? Może jakiś udział Kiary? :) >

Od Blue do Kiary

Przytuliłam się do mamy i zasnęłam. Gdy rano się obudziłam poszłam na spacer. Nagle zauważyłam kilka dorosłych dużych tygrysów, które mnie zaczęły gonić. Zagoniły mnie do jaskini gdy jeden skoczył zrobiłam unik. Zrozumiałam, że mam moc przewidywania przyszłości.
- Mamo! Mamo! - wołałam. Nagle przybiegła Kiara z całym stadem, a obce tygrysy uciekły.
- Mamo! Mogę przewidywać przyszłość! - powiedziałam.
- To świetnie kochanie! - powiedziała, a stado odeszło. Zostałam tylko ja i mama.
<>

sobota, 18 maja 2013

Od Kiary do Blue

Pożegnalnałam się z Orlando i udałam do domu. Czekała tam na mnie Blue.
- Gdzie byłaś przez tyle czasu? - zapytała z oburzeniem.
- Byłam z Orlando. - powiedziałam spokojnie - jest późno, kładź się już.
Tygrysiątko popatrzyło się na mnie bez zrozumienia i wdrapało na wiśnię.
Ja również poszłam odpocząć.
Nagle, w środku nocy słyszę głos córki.
- Mamo, miałam zły sen. - wymamrotała
Wyciągnęłam łapę na znak żeby się przytuliła, a ona natychmiast to zrobiła.
- Śniło mi się, że goniły mnie jakieś obce tygrysy i chciały mnie zabić. Były okropnie straszne! Nagle zagoniły mnie w ślepy zaułek. Zbliżały się do mnie powoli szczerząc swoje kły i głośno warczeć. Jeden z nich skoczył w moim kierunku, ale udało mi się zrobić unik! Nawet nie wiesz co wtedy czułam…
- Masz rację, to bardzo straszne co mi opowiedziałaś, ale mam nadzieję, że to twój ostatni taki sen - rzekłam
- Ja też - poparła mała.

Od Spirita do Sabriny


 Odprowadziłem samicę wzrokiem, a gdy zniknęła mi z pola widzenia, ruszyłem w kierunku swojego domu. Myślałem o niej. O tym jaka świetnie mi się z nią spędza czas. Gdy byłem już dość blisko zmieniłem zdanie i udałem się jeszcze nad plażę. Położyłem się na piasku i patrzyłem w dal. Dla rozrywki zacząłem bawić się wodą tworząc z niej różne kształty i rzeczy. Po długich próbach udało mi się zrobić łebek Sabriny z większością detali. Nagle za sobą usłyszałem czyjś głos. Odwróciłem się. Za mną stała Sabrina we własnej osobie. Zastanawiałem się chwile co powiedzieć.
- Podoba ci się? - spytałem wreszcie.

 <Sabrino? Co ty na to? >

piątek, 17 maja 2013

Od Sabriny do Spirita

- Wolę już wracać. - mówiąc to przytuliłam się do samca.
Spirit wylądował przy wodopoju.
Zeszłam z towarzysza mówiąc:
- Bardzo ci dziękuję.
- Nie ma sprawy. - mówiąc to tygrys uśmiechnął się.
- Wiesz muszę załatwić jeszcze parę spraw więc do zobaczenia.
- W porządku , cześć.

<Sorry , ale przez ten upał wena ze mnie wyparowała>

czwartek, 16 maja 2013

Od Orlando do Kiary


Moje oczy były jak gwiazdy. Nagle moje rany znikły.
- Co się stało? - zapytała Kiara.
- Moc miłości. - powiedziałem. - Jest niezniszczalna kiedy jest prawdziwa.
Teraz chodziliśmy po terenie. Nagle przyleciał mój Dranko i przysiadł.
- Muszę wam coś pokazać gołąbeczki. - powiedział.
- Ty czytasz w myślach? - krzyknąłem.
- Jeszcze wiele o mnie nie wiesz. - powiedział i polecieliśmy za grzbiecie smoka do jakiegoś dziwnego miejsca. Wszystko było różowe. Dranko odleciał. Zacząłem biegać po terenie. Musiałem się upewnić, że tu jest bezpiecznie i było. Zachodziło słońce z więc zapaliliśmy ogniki nocne, które leciały w niebo.

środa, 15 maja 2013

Od Gracji do Kiary

- Jednak nie jesteśmy sobie obce – Odparłam.
- Kiedy szłam w twoim kierunku, właśnie miałam wrażenie, że Cię znam, ale nie mogłam sobie przypomnieć, więc pomyślałam, że może znam Cię z widzenia… - Dodałam.
- Hmm.. Może wybierzesz sobie jakieś mieszkanie? Teraz Cię oprowadzę po całej okolicy, a Sabrina zajmie się Blue.
- Jasne! Przyda mi się własne mieszkanko.
I tygrysica zaczęła mnie oprowadzać po całym terytorium.
Pokazała mi wiele pięknych miejsc na mieszkanie, ale tylko jedno szczególnie przykuło moją uwagę.
~ W oddali było widać ostre, ośnieżone szczyty gór…To nie duże miejsce było otoczone świerkami, a w samym jego środku było przejrzyste, krystalicznie czyste jezioro z całą masą ryb. Woda zwabiała do siebie jelenie, sarny i inne ssaki, więc pożywienia było pod dostatkiem. Wokół niego było czuć przepiękny zapach tulipanów, róż, hiacyntów i innych cudnych kwiatów. A dla nastroju Słowiki, Zięby, Drozdy, Kosy, Pierwiosnki, Wilgi oraz Skowronki grały koncert. Przy drzewach stał malutki, drewniany, ale stabilny i starannie wykonany szałas. Kiedy zajrzałam do środka wszystko wydawało się inne. Było tam wiele miejsca, najbardziej w nim podobało się moje posłanie – mięciutkie, wygodne i cieplutkie. Było też zaopatrzone w bawełnianą kołdrę, więc zimą mogłabym się nią przykrywać. Szałas jest z drewna świerkowego, oszlifowany i ogrzewany. Widocznie wykonał go człowiek.
Pomyślałam sobie „To jest właśnie miejsce dla mnie.” I uśmiechnęłam się do siebie.
Na końcu wycieczki Kiara spytała:
- Dobrze, to wszystko co mogłabym Ci pokazać. Więc teraz pytanie: Gdzie chciałabyś zamieszkać?
- Kiedy mnie oprowadzałaś, zakochałam się w takim jednym miejscu… Chciałabym zamieszkać na tej wspaniałej łące z jeziorem, ostatnim miejscu, po którym mnie oprowadzałaś.
- Świetny wybór! Naprawdę też lubię to miejsce. Od tej chwili jest Twoje, tylko musimy wykonać znak informujący o tym, że to miejsce jest zamieszkane.
- To chyba nie problem?
- Oczywiście, że nie. Taki znak wykonuje się w ciągu dwóch dni, ale dla Ciebie mamy już gotowy i zaraz go wbijemy w ziemię.
Po skończonej robocie Kiara odezwała się:
- Dobrze, to ja już pójdę, a ty się rozgość. Zapoznaj się ze wszystkimi zakątkami swojego mieszkania, porozglądaj się i dobranoc ;)
- Ohh! Dziękuję Ci Kiaro, gdyby nie Ty, nigdy bym tu nie trafiła i nigdy bym nie miała równie wspaniałego mieszkania! Jeszcze raz dziękuję i dobranoc!
- Nie ma za co. – Uśmiechnęła się i odeszła.
Zaczęłam się rozglądać. Następnie ruszyłam pewnym krokiem zwiedzić wszystkie kąty tego miejsca. Podeszłam do jeziora, przejrzałam się i napiłam się z niego.
- Łał. Nigdy nie piłam równie pysznej wody.. – Powiedziałam do siebie.
Popatrzyłam na swoją ranę na nodze. (Miałam przygodę, przed dołączeniem do stada.)
Wyglądała lepiej niż ostatnio, ale bardzo wolno się goi. Weszłam do wody i zaczęłam się w niej bawić niczym małe tygrysiątko. Przypomniały mi się stare czasy… Kiedy wyszłam zauważyłam, że rana zniknęła!
Byłam zdumiona i zszokowana – Ta woda jest magiczna i leczy rany!
Kiedy się otrząsnęłam, postanowiłam, że to pozostanie moją słodką tajemnicą…
            Zmęczona dzisiejszym dniem położyłam się spać w moim nowym, czyściutkim szałasie…

Zdjęcie mojego mieszkania:




<Ahh.. Ciągle popełniam błędy i piszę lwica, zamiast tygrysica.. ._. >


wtorek, 14 maja 2013

Od Kiary do Orlando

Zamurowało mnie. Nie odzywałam się przez chwilę.
- Kiara? Jesteś tu? - zapytał Orlando
- Tak, jestem i zostanę twoją partnerką! - powiedziałam wzruszona.
Samcowi zaświeciły się oczy.
Podeszłam do niego bliżej i przytuliłam go.
- Jestem taka szczęśliwa. - westchnęłam
- Jak ty jesteś szczęśliwa, to ja też - oznajmił z uśmiechem na mordce i polizał mnie w pyszczek.

Od Orlando do Kiary

- Teraz zadam ci ostatnie pytanie: będziesz moją partnerką? - zapytałem
 <<Sorki, że zdanie, ale musisz odpisać>>

niedziela, 12 maja 2013

Od Spirita do Sabriny



 - I jak ci sie podoba? - spytałem z uśmiechem.
 - Jest cudownie. - powiedziała z zachwytem na pyszczku.
 Z góry widać było całe terytorium. Ptaki latały wokół nas.
 - Patrz! - powiedziała nagle.
 W miejscu, które wskazywała Sabrina ujrzałem jednorożca obok którego stały dwa młode.
 - Jeszcze nigdy czegoś takiego nie widziałem.
 Zniżyłem trochę lot żebyśmy mogli zobaczyć je dokładniej, ale nadal na tyle wysoko żeby one nas nie widziały. Dorosły jednorożec był śnieżnobiały z równie białym rogiem. Młode miały złotą sierść i małe srebrne rogi. Chyba jadły jakąś błyszczącą roślinkę.
 - Chcesz jeszcze gdzieś lecieć? Czy wolisz już wracać? - spytałem towarzyszki z uśmiechem.

<Sabrino?>

sobota, 11 maja 2013

Od Sabriny do Spirita

 - Dziękuję. - mówiąc to założyłam łapę na łapę.
Oboje położyliśmy się na plecach.
Obserwowaliśmy niebo , nagle przeleciało stado ptaków.
Zerwałam się na równe nogi i pognałam za nimi.
- Sabrina zaczekaj! - krzyknął za mną Spirit , po czym poderwał się do biegu.
Biegłam przed siebie , w pewnym momencie się zatrzymałam.
Smutno patrzyłam za skrzydlatymi stworzeniam.
- Co się stało? - spytał trochę zdyszany Spirit.
Westchnęłam.
- Zastanawiam się czasem jak to jest latać.
- No wiesz ... - samiec zakłopotany spojrzał na rozłożone skrzydła - możemy coś na to zaradzić.
Odwróciłam się nie pewnie.
- Proszę zamknij oczy.
- Co chcesz zrobić?
- Po prostu idź za moim głosem.
Przez całą drogę kierowałam się za głosem towarzysza.
Nagle osunął mi się grunt pod nogami.
- Aaaa! - krzyknęłam.
- Spokojnie nie bój się. - powiedział kojącym głosem Spirit.
Otworzyłam oczy , lecieliśmy.

<Spirit , co dalej? >

Spirit do Sabriny

 - Co powiesz na jednorożca? - spytałem z uśmiechem.
 - Świetny pomysł.
 Ruszyliśmy w stronę wodospadu. Zaczailiśmy sie za krzakiem i czekaliśmy na zdobycz. Siedzieliśmy tak dobrą chwilę zanim przyszedł jednorożec. Skinąłem łbem do mojej towarzyszki. Szybko wyskoczyliśmy z naszej kryjówki. Po krótkiej walce ofiara już nie żyła. Zaczęliśmy jeść.
 - Pyszny ten jednorożec. - powiedziała z uśmiechem Sabrina.
 - Mhm... - mruknąłem jedząc kawałek mięsa.
 Po posiłku położyliśmy się niedaleko wodospadu.
 - Zostało ci jeszcze trochę krwi na pyszczku. - mówiąc to liznąłem ją w mordkę w miejscu gdzie było jeszcze kilka szkarłatnych kropelek.
 Tygrysica wyglądała na lekko zaskoczoną, ale uśmiechnęła się.
 - Pięknie wyglądasz.

 <Sabrino? Co teraz?>

Playlista i ankieta

Jeśli jeszcze nie zauważyliście, to pojawiła się playlista ze spokojną, uspakajającą melodią, oraz ankieta na której możecie wyrazić swoje opinie na temat naszego bloga. Chat został przeniesiony i umieszczony na samym dole strony.
Serdecznie też zapraszamy do komentowania naszych postów!
PS. Lubisz NAYAN CAT? Wklej to do paska url: http://nyanit.com/tygrysyzaliendy.blogspot.com

Alfa Kiara

Od Kiary do Orlando

- Dziękuję - powiedziałam
- Nie ma sprawy - oznajmił
- Jak to nie ma? Uratowałeś mi przecież życie! - krzyknęłam
- No może masz rację, a teraz chodźmy.
- Gdzie?
- Do domu, jest już późno.
- Racja.
Samiec próbował się podnieść, ale średnio mu to wychodziło.
- W porządku?
- Tak, pewnie, tylko boli mnie łapa.
- Zaczekaj chwilę, zaraz wrócę.
Pobiegłam czym prędzej po liście magicznego drzewa "Goldo" które podobno uleczają.
Po kilku minutach wróciłam gotowa do zrobienia opatrunku.
Najpierw zamoczyłam jego łapę w krystalicznej wodzie, następnie owinęłam ją liśćmi i zawiązałam lianą.
Widać było na jego pyszczku ulgę.
- Dzięki, a teraz możemy już wracać? - zapytał|
- Tak, wracajmy. Jestem już zmęczona.
Ruszyliśmy przed siebie.

Od Blue


Tygrys był znajomym Kiary z dzieciństwa, słyszałam jej rozmowę z nim. Wydawał się nawet miły. Wystawiłam zęby, nie ufałam mu.
- On nie jest groźny. - powiedziała Kiara.

Od Orlando do Kiary

Zjedliśmy romantyczne śniadanie i oglądaliśmy wschód słońca. delikatnie zbliżyłem się do Kiary i pocałowałem ją. Lwica uśmiechnęła się.  W tym wianku wyglądała jak anioł, tylko brakowało skrzydeł. Nagle zaczęło padać i urwałem wielkiego liścia, który był jak parasol i poszliśmy do pobliskiej jaskini. Płynął tam mały strumyk. Z wody utworzyłem serduszko i zamroziłem je. Podarowałem je jej.
-Podoba się?  - zapytałem
Lwica skinęła głową. Przestało padać. Motyle zaczęły latać. Byłem na prawdę zakochany. Nagle coś pojawiło się na horyzoncie. To była hydra! Warknąłem. Hydra była agresywnie nastawiona. Zaatakowała Kiarę, lecz odepchnąłem tygrysicę w ostatniej chwili. Miałem ranną tylną łapę, ale ból mi nie przeszkadzał. Miałem przed sobą gigantycznego stwora. Zmieniłem się w wilka. Teraz byłem mniejszy i zwinniejszy.   Gdy skoczyłem na hydrę ta złapała mnie za kark i rzuciła o skały. Mimo ciężkich ran nie poddałem się i ugryzłem dwugłowego potwora w jedną z szyi. Miał teraz jedną głowę, gdyż ta zanikła. Nie miałem już sił. Dalej walczyłem. Gdy ja ją ugryzłem, ta mnie uderzyła. Nie chciałem, aby Kiarze coś się stało i blokowałem ją przy każdej próbie pomocy mi. Nagle bestia przygniotła mnie i rzuciła do kotliny gdzie płynęła rzeka. Kiara pobiegła za mną i uratowała mnie. Wtedy leżałem ledwo żywy.
- Nic ci nie jest? - zapytałem.
- Mi nic, ale ty zdurniałeś?! - krzyknęła. - Mogłeś zginąć!
- Wtedy byłbym duchem tygrysa. - Kiara zrobiła wielkie oczy, ale już zrozumiała o co chodzi, aj dbam o nią i nie chciałem, aby ona ucierpiała na tym.

<<Kiara, teraz jest długie>>

Polecam do słuchania podczas czytania.

piątek, 10 maja 2013

Od Sabriny do Spirita

 Rano gdy wstałam usłyszałam ryk smoka.
Leniwie się przeciągnęłam.
- Witaj Sabrino. - przywitała się bestia.
- Witaj Gold. - powiedziałam uśmiechając się. - Co cię do mnie sprowadza?
- Pomyślałem , że cię odwiedzę.
- To miło z twojej strony.
- Mam pewien pomysł , ale musisz mi zaufać. - mówiąc to położył głowę na oblodzonej ziemi.
Zrozumiałam , że mam na niego wejść , uczyniłam to.
- A teraz mocno się trzymaj. Możesz wbić pazury w szczeliny po między mymi łuskami.
- Gold , co ty chcesz zrobić ?!
Smok wzbił się w powietrze. 
Początkowo zsuwałam się , lecz gdy wbiłam pazury głębiej udało mi się zostać w miejscu.



- W sumie całkiem przyjemnie.
- Prawda? - spytał odwracając głowę.
Nagle na dole ujrzałam niebiesko-białą plamę.
- Gold , czy możesz wylądować?
- Oczywiście.
Po znalezieniu się na ziemi smok rzekł:
- Niestety muszę wracać , ale widzimy się jutro na jakieś polowanie czy coś?
- No jasne! - odkrzyknęłam mu zmierzając w stronę tygrysa.
- Cześć Spirit. - przywitałam samca.
- Witaj Sabrino. - odpowiedział.
Na mą prośbę zatrzymaliśmy się , po czym usiedliśmy.
- Wierz - zaczęłam smagając łapą ziemi - chciałam cię przeprosić za ten wczorajszy pocałunek.
Spojrzałam zawstydzona na towarzysza.
Ten jedynie się uśmiechnął.
- Jesteś głodna?
- Nawet nie wiesz jak! - to mówiąc zerwałam się z miejsca.

<Spirit , co upolujemy?>

Od Kiary do Gracji

Przedstawiłam Grację stadu, a po tym wszystkim zaprowadziłam ją do siebie.
- Tutaj mieszkam - oznajmiłam.
- Bardzo tutaj przytulnie. - powiedziała towarzyszka - jutro poszukam sobie domu, na razie zdrzemnę się gdzieś na trawie.
- Jak chcesz, możesz przenocować u mnie- powiedziałam - starczy miejsca dla nas obu, no i Blue.
- Chętnie, dzięki.
- Wiesz co? Wydajesz mi się znajoma. - powiedziała niepewnie Gracja
- Ty mi też, czy nie spotkałyśmy się już kiedyś?- zapytałam
- Nie wiem, a byłaś kiedyś w Weldenraden?
- Ależ tak! Urodziłam się tam! - wykrzyknęłam z podnieceniem.
- Ale  numer, mieszkałam tam przez rok, musiałyśmy się tam poznać. - powiedziała

<<Gracjo?>>

Od Kiary do Sabriny

- Nie to, że was śledziłam!!! - zaprzeczałam - ale wiesz... Ładna z was parka.
- Nie przesadzaj, jesteśmy tylko przyjaciółmi. - powiedziała przyjaciółka.
- Zawsze wiedziałam, że jestem dobrą swatką. - oznajmiłam ze śmiechem - no więc jak było?
- Było cudownie! Oglądaliśmy zachód słońca i kąpaliśmy się w wodzie. - a tak na marginesie, to jak nas znalazłaś? Byliśmy przecież niewidzialni!
- Szłam po śladach, a co nie wolno?
Sabrina roześmiała się i poszła do domu. Ja uczyniłam to samo.

Od Sabriny do Spirita i Kiary

 Do oczu napłynęły mi łzy , które Spirit delikatnie wytarł.
Po chwili opanowałam się.
Siedzieliśmy na jednym z przewalonych drzew nad rzeczką.
Oczy mi  zabłyszczały , bowiem odezwał się we mnie duch zabawy.
Spojrzałam w stronę Spirita i powiedziałam:
- Chyba coś wpadło mi do oka. Czy możesz sprawdzić co to?
Tygrys zbliżył się , w tedy zepchnęłam go śmiejąc się.
Nagle poczułam , że coś złapało mnie za ogon , wpadłam do wody.
Gdy dopłynęliśmy do brzegu roześmialiśmy się.
- Jedno jest pewne z tobą nie można się nudzić. - powiedział roześmiany towarzysz.
- Z tobą też nie. - odpowiedziałam
Spirit odprowadził mnie do domu.
- Dobranoc. - powiedział i odszedł.
Pobiegłam za nim.
- Zaczekaj , jeszcze jedna rzecz. - to mówiąc delikatnie polizałam tygrysa w policzek - Dobranoc.
Tygrys lekko osłupiał , po chwili odwrócił się i uśmiechnął.
Ułożyłam się przy ulubionym drzewie.
- No i jak tam było? - usłyszałam głos Kiary , która wyskoczyła zza drzewa.
- Kiara?! Co ty tu robisz?!

<No właśnie co tu robisz?!>

Od Gracji do Kiary

Dzisiaj był piękny, gorący dzień, dlatego wybrałam się na plażę.
Kiedy skończyłam rozkoszować się Słońcem, zaczęłam spacerować przy brzegu.
W pewnej chwili zauważyłam tygrysa idącego w moją stronę. Wyglądał przyjaźnie, więc nie bałam się i zaczęłam powoli iść w jego kierunku.
Kiedy stanęłam naprzeciwko niego, wiedziałam, że mam do czynienia z samicą, a nie jak myślałam przedtem – z samcem.
- Witaj – Zaczęła pierwsza
- Jak się nazywasz?
- Mam na imię Gracja, a Ty? – Odparłam
- Jestem Kiara. – Oświadczyła z uśmiechem.
- Czy to Twoje terytorium? Jeśli je naruszyłam to już idę.
- Nie, nie. Nie o to mi chodziło. Chciałam Cię zaprosić do stada.
- Stada? – Spytałam z niedowierzaniem.
- Nie wiedziałam, że tygrysy zakładają stado.
- Tak, ale my jesteśmy raczej przyjaźnie nastawieni do innych osobników. To chcesz dołączyć?
- Oczywiście! Dziękuję! – Ucieszyłam się.
I pobiegłam za Kiarą, dotarłyśmy do małego tygrysiątka.
- To jest Blue, moja przybrana córka. – Przedstawiła ją.
- Cześć! – Mała krzyknęła z entuzjazmem.
- Witaj, Blue. – Przywitałam się.
- Teraz chodźmy przedstawić Cię stadu. – Wtrąciła tygrysica i kazała podążać za nią.
Blue posłusznie wstała i podreptała za mamą, ja oczywiście też.
I tak właśnie trafiłam na Aliendę.


< I co dalej?>

Opowiadania

Od tej chwili można też wysyłać opowiadania do Wera676
Oraz wszystkie drobne uwagi.

Pozdro, Gracja :-)

Spirit do Sabriny i Kiary

Sabrina spiorunowała wzrokiem przyjaciółkę. Byłem lekko zaskoczony. Sabrina podobała mi sie odkąd dołączyłem do stada. Zeskoczyłem z głazu na którym leżałem.
- To bardzo ciekawe co powiedziała Kiara. - rzekłem.
Sabrina wyglądała na zmieszaną.
- Mogłabyś zostawić nas na chwilę samych? - spytałem Kiary.
- Jasne - powiedziała tak od niechcenia i powoli zaczęła iść.
- Choć chciałbym pokazać ci piękne miejsce które niedawno odkryłem. - powiedziałem z uśmiechem - tylko stańmy się niewidzialni, bo coś mi się zdaje, że Kiara chciałaby posłuchać o czym mówimy. - dodałem ściszając głos.
- No ok.
- Chwyć mnie za ogon.
Tygrysica wykonała prośbę i zaczęliśmy iść. Gdy się obejrzałem zobaczyłem zaskoczoną Kiarę stojącą za drzewami. Po chwili marszu doszliśmy na miejsce:

 
- Ale tu pięknie - powiedziała Sabrina.
- A wracając do tamtej rozmowy z Kiarą... - samica znowu się zmieszała niepewna mojej odpowiedzi. - To ja również się w tobie zakochałem.
<Jaka była twoja reakcja Sabrino? Wybacz Kiaro, że cię nie wziąłem >

Od Kiary

Bawiłyśmy się z Blue na plaży i kąpałyśmy w wodzie. Blue robiła babki z piasku.
Powiedziała do mnie
- Mamo, coś tam zobaczyłam.
Spojrzałam w stronę w którą patrzyła się towarzyszka. W oddali zobaczyłam sylwetkę tygrysa. Wyglądał na znajomego. Podeszłym bliżej aby się przyjżeć.

Od Kiary do Orlando

Kiedy sie obudziłam nikogo nie było.
- Kiara, Kiara! - usłyszałam nawoływanie
To na pewnie Orlando. - pomyślałam i poszłam za głosem.
W oddali zobaczyłam przyjaciela trzymającego w pyszczku wianek. Podszedł do mnie i założył mi go na głowę. Następnie kazał mi zamknąć oczy. Zaprowadził mnie na łąkę na której leżała duża skała a na niej bawół. Wszystko było pięknie przystrojone kwiatami.
- Siadaj - powiedział.
Usiadłam, a on zrobił to samo na przeciwko mnie.
- Smacznego - rzekł
- Smacznego - odpowiedziałam i zaczęłam jeść.

<< Co będzie dalej? >>

czwartek, 9 maja 2013

Od Sabriny do Kiary i Spirita

 - Kiara wracaj tu!
- Spirit! Spirit! Sabrina chce coś ci powiedzieć!
- Nie , nieprawda!
- A właśnie , że tak.
Tak się sprzeczając dotarłyśmy do miejsca zamieszkania tygrysa.
Samiec leżał na jednym z kamieni obrośniętych mchem.
Usłyszawszy głosy , odwrócił się w naszą stronę.
Obie zdyszane wyhamowałyśmy przed nim.
- Spirit , Sabrina chce ci coś powie ... - zatkałam jej usta łapą.
Odepchnęła ją.
- Dlaczego tak robisz?! - wykrzyknęła.
- Bo nie chce abyś mówiła niektóre rzeczy!
- Boisz się!?
- Ja!?
- A kto!?
- Nie boję się!
- A właśnie , że tak.
- A czego? - wtrącił się Spirit.
- Tego , aby powiedzieć ci że cię kocham!

<No nieźle mnie wpakowałaś Kiara! Spirit?>

Opowiadania

Cześć bardzo proszę , aby opowieści wysyłać też na konto Sabrina the dragon.

Pozdrawiam Sabrina :)

środa, 8 maja 2013

Zmiany

Cześć!
Jak widzicie, na blogu pojawiło się wiele zmian, mianowicie:
* zmieniłam szablon i zdjęcie w tle
* dodałam chat
* dodałam opcje przetłumaczenia naszego bloga na różne wersje języczne
Przygotujcie się, bo to jeszcze nie koniec zmian.
Kolejne zmiany wystąpią w tym miesiącu!

Kiara

Od Orlando do Kiary

- Przenocujmy. - wtedy przyleciały smoki. Okryły się skrzydłami i położyły się.
- Cudownie tu. - powiedziałem. Lecz coś mnie niepokoiło. Coś się zmieniło. Nie zapach, lecz w świecie zwierząt. Niedługo potem mieliśmy się o tym przekonać.

Od Kiary do Aury

Przechadzając się po Aliendzie w oddali zobaczyłam Aurę. Kiedy sie do niej zbliżyłam zauważyłam, że jest smutna.
- Hej Aura, coś się stało? Wyglądasz na zmartwioną.
Pokiwała głową.
- Wczoraj spotkałam moją matkę. Podobno szukała mnie od chwili kiedy uciekłam. Stęskniłam się za starym stadem i chyba do nich wrócę… - powiedziała.
- To tylko i wyłącznie twoja decyzja.
- Dziękuję Kiaro. Na mnie już czas. - odparła i pobiegła.
- Żegnaj- powiedziałam do niej w myślach.

Od Kiary do Sabriny

- Bądź już cicho! - krzyknęla przyjaciółka.
- Czy to… Orlando? - zgadywałam - jak tak, to nie masz na co liczyć, bo zakochał się we mnie ❤. - powiedziałam
- Nie, to nie on.
- Jak nie on, to na pewno chodzi Ci o Spirita?
Tygrysica pokiwała głową.
Oczy mi się zabłyszczały.
- Spirit! Spirit! - zaczęłam nawoływać i biec w stronę Zielonego Skarbu.
Sabrina "zbladła" i ze złością pobiegła za mną.

< kto następny? >

Od Sabriny do Spirita i Kiary

Rano gdy wstałam był piękny śnieżny poranek.
Kiedy wyszłam ze ,,Śnieżnej Strefy" było ciepło.
Postanowiłam się napić i coś zjeść.
Zmierzałam w stronę wodopoju , kiedy nagle coś błękitnego przecięło mi drogę.
Z pyłu wyłonił się niebieski , uskrzydlony tygrys.
Głęboko westchnęłam.
Gdy zorientowałam się , że na mnie patrzy opanowałam się.
- Cześć ,nic ci nie jest? - spytałam podchodząc.
Nie odpowiedział.
- Hallo? - powiedziałam machając mu łapą przed oczami.
- O! Nie , nie w porządku. - odparł i odleciał.
Gdy dotarłam do wodopoju wdrapałam się na drzewo i rozmyślałam zapominając o głodzie.
- O , cześć Sabrina! - przywitała się przyjaciółka.
- Cześć Kiara. - odparłam po czym westchnęłam.
- Co ci jest? - spytała zaniepokojona.
- Mi , nic. - mówiąc to zeskoczyłam z gałęzi.
Alfa wpatrywała się w moje oczy.
- Weź już nie kłam! Właśnie poznałaś chłopaka! - usłyszawszy to skoczyłam na nią zatykając jej usta.
- Dobra nie drzyj się. - zeszłam z niej.
- O rany! Sabrina się zakochała! Sabrina się zakochała! - wykrzykiwała skacząc wokół mnie Kiara.

poniedziałek, 6 maja 2013

Od Kiary do Orlando

- Może teraz ty coś o sobie opowiesz?
- Jak chcesz. - powiedziałam - Urodziłam się i wychowywałam w Weldenraden. Mieszkałam z rodzicami i przybraną ciocią - Angelą. Pewnego dnia, przyjechali jacyś ludzie i wywieźli moją matkę i ojca. Długo cierpiałam po ich stracie, ale już mi przeszło. Postanowiłam, że wyruszę w podróż dookoła świata. Po drodze spotkałam Sabrinę i zaprzyjaźniłam się z nią. Okazało się, że ma podobny cel do mojego. Kiedy trafiłyśmy do Aliendy, tak nam się tu spodobało, że postanowiłyśmy zostać.
- Nie dziwię się wam, tu jest wspaniale - oznajmił Orlando.
- Robi się późno, nocujemy czy wracamy? - zapytałam

<Orlando?>

sobota, 4 maja 2013

Od Orlando do Kiary

 
 
- Pytasz się? - zapytałem i poszliśmy. Zabrałem ją na Magiczną Polanę.
- Cudowne miejsce. - powiedziała Kiara.
 
- Mają tu wstęp osoby, które coś do siebie czują. - odpowiedziałem. Znaleźliśmy szybko naszą zwierzynę i upolowaliśmy ją.
- Opowiem troszkę więcej o sobie: urodziłem się w cyrku, gdzie wykonywałem różne sztuczki. Bili mnie tam i prawie nigdy nie karmili. Kiedyś zabiłem swojego tresera, bo poraził mnie elektrycznym batem. Wtedy zamknęli mnie i nie dostawałem jeść przez tydzień. Ktoś zostawił po tym tygodniu otwarte drzwi i wybiegłem z tego więzienia. Wtedy błąkałem jakiś miesiąc polując, aż ujrzałem twoją magiczną postać. - powiedziałem.
 <<Może ty coś więcej opowiesz?>>

środa, 1 maja 2013

Od Kiary do Orlando

- Ty również mi się podobasz, ale...
- Ale co? - spytał przestraszony
- Nie jestem jeszcze gotowa na związek, musimy się lepiej poznać i w ogóle.
- Rozumiem, poczekam trochę. Jak będziesz gotowa, daj znać.
Pokiwałam głową.
Orlando uśmiechnął się i lekko mnie popchnął. Następnie wziął rozbieg i wskoczył do baseniku. Zrobiłam to samo. Bawiliśmy się w wodzie i oblewaliśmy się na wzajem.
Po jakimś czasie wyszłam z jeziorka i otrzepałam się. Spojrzałam na przyjaciela i powiedziałam:
- Może coś upolujemy? Co powiesz na Sambara?

<<Orlando>>

Od Orlando do Kiary


- Najpierw ci coś powiem. - byłem zestresowany.  - Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia.
- Co? - tygrysica była lekko zdezorientowana, to widziałem. Ale uśmiechnęła się mimo tego.
- Ciesze się, że mi o tym powiedziałeś. Jesteś odważny. - powiedziała i przytuliła się do mnie. Potem odeszła i spojrzała prosto w moje oczy.

 <<Wchodzimy w romantyczne scenki >>

Od Kiary do Orlando


- Hej Orlando - powiedziałam - my też dzisiaj spotkałyśmy smoki - Frosta i Golda. Bardzo miłe z nich stworzenia.
Orlando popatrzył się na mnie i pokiwał głową.
- Co powiesz na mały spacer? - spytał samiec.
- Bardzo chętnie. - odparłam - Jak chcesz to pokażę Ci fajne miejsce które kiedyś odkryłam.
- Super, no to prowadź - rzekł
Po kilku minutach truchtu ujrzeliśmy jaskinię z basenem y wodospadem.
 
- Wow - westchnął Orlando.
- Tak wiem, to miejsce jest magiczne. - To z jakiej atrakcji chciałbyś skorzystać najpierw?

<Orlando?>

Od Blue do Liany


Delikatnie odetchnęłam z ulgą. Byłam spokojna. Teraz nic jej nie groziło.
- Może ja już pójdę? - zapytałam i odeszłam. Biegłam i usłyszałam nagłe:
- Nie idziesz z nami? - zawołała mnie Liana - Uratowałaś mi życie! - dodała. Poszłam z nimi. Czemu nie?

Od Orlando do Kiary




Gdy się obudziłam poszedłem w świat. Wyszedłem poza granice terenu i zobaczyłem smoka. Był ogromny, ale przyjazny.- Witaj. - powiedziała bestia. - Jestem Dranko.
- Jestem Orlando. - odpowiedziałam i poszedłem z smokiem na spacer.
Od razu się zaprzyjaźniliśmy Dranko ma 230 lat i jest samcem.




 Opowiedział mi o tym, że włada nad żywiołami i tu żyje wiele takich smoków jak on. Pobiegłem do Kiary.
  - Kiara! Znalazłem nowe tereny ze przyjaznymi smokami! Smoki nazywają to Przełęczą Smoczej Łuski!

<<Kiara, co ty na to?>>

Od Sabriny do Kiary


 Leżałyśmy z Kiarą na trawie wpatrując się w niebo.
Nagle jakieś cienie przeleciały nad naszymi głowami.
- Kiara widziałaś!? - krzyknęłam.
- To niemożliwe. To , to ... - powiedziała wstając.
- Smoki. - wyszeptałam. - No choć może uda nam się zobaczyć je z bliska.
Obie pobiegłyśmy nie tracąc ich z oczu.
Uskrzydlone stworzenia leciały coraz dalej i dalej , a my poczułyśmy , że coraz bardziej oddalamy się od granicy.
- Ciekawe dokąd lecą? - zastanowiłam się.
Smoki wleciały do przełęczy.
Obie przecisnęłyśmy się przez szczelinę.
Ujrzałyśmy całą kolonię smoków!
Przycupnęłyśmy na skalnej półce.
- Są przepiękne. - wyszeptała Kiara.
Kiwnęłam głową.
- Pora wracać. - powiedziałam.
W drodze powrotnej znów ujrzałyśmy dwa ogromne cienie.
Nagle dwie ogromne bestie stanęły przed nami.
- Witajcie , jestem Gold  , a to jest Frost. - powiedział złoto-czarny smok.
Drugi smok się uśmiechnął.
- Cześć , ja jestem Sabrina , a to Kiara.
Kiara również się uśmiechnęła.
Wszyscy bardzo się zaprzyjaźniliśmy.
Po jakimś czasie każdy wrócił do domu.