Spojrzałam w stronę przyjaciółki , delikatnie odłożyłam małą.
- Tak.
- To świetnie! Lepiej idźcie do domu , Sorui pewnie jest zmęczona.
- Tak , właśnie miałam zamiar wracać. - mówiąc to podeszłam do tygrysiątka i wzięłam ją w pyszczek.
- No dobra , to cześć.
- Na razie. - pożegnałam się.
Wracając do domu wzięłam parę grubych liści.
Gdy byłam już w jaskini , zrobiłam Sorui legowisko , aby nie było jej tak zimno.
Obie zasnęłyśmy.
Kolejnego dnia leniwie się przeciągnęłam.
Sorui spała obok mnie.
Leciutko ją polizałam.
- Mogę wejść? - usłyszałam głos Spirita.
- Tak , ale proszę mów cicho. - opuściłam towarzystwo małej.
- Dlaczego? Co się stało? - zaniepokoił się samiec.
- Zostałam matką ...
Tygrys osłupiał.
- To znaczy przybraną!
- Uff , kamień z serca. - wymamrotał.
- Ma na imię Sorui. Jest jeszcze bardzo mała , ale ma nadzieję , że się dogadacie.
Zaprowadziłam Spirita do maleństwa.
<Spirit , mam nadzieje , że jej nie zjesz XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz