środa, 15 maja 2013

Od Gracji do Kiary

- Jednak nie jesteśmy sobie obce – Odparłam.
- Kiedy szłam w twoim kierunku, właśnie miałam wrażenie, że Cię znam, ale nie mogłam sobie przypomnieć, więc pomyślałam, że może znam Cię z widzenia… - Dodałam.
- Hmm.. Może wybierzesz sobie jakieś mieszkanie? Teraz Cię oprowadzę po całej okolicy, a Sabrina zajmie się Blue.
- Jasne! Przyda mi się własne mieszkanko.
I tygrysica zaczęła mnie oprowadzać po całym terytorium.
Pokazała mi wiele pięknych miejsc na mieszkanie, ale tylko jedno szczególnie przykuło moją uwagę.
~ W oddali było widać ostre, ośnieżone szczyty gór…To nie duże miejsce było otoczone świerkami, a w samym jego środku było przejrzyste, krystalicznie czyste jezioro z całą masą ryb. Woda zwabiała do siebie jelenie, sarny i inne ssaki, więc pożywienia było pod dostatkiem. Wokół niego było czuć przepiękny zapach tulipanów, róż, hiacyntów i innych cudnych kwiatów. A dla nastroju Słowiki, Zięby, Drozdy, Kosy, Pierwiosnki, Wilgi oraz Skowronki grały koncert. Przy drzewach stał malutki, drewniany, ale stabilny i starannie wykonany szałas. Kiedy zajrzałam do środka wszystko wydawało się inne. Było tam wiele miejsca, najbardziej w nim podobało się moje posłanie – mięciutkie, wygodne i cieplutkie. Było też zaopatrzone w bawełnianą kołdrę, więc zimą mogłabym się nią przykrywać. Szałas jest z drewna świerkowego, oszlifowany i ogrzewany. Widocznie wykonał go człowiek.
Pomyślałam sobie „To jest właśnie miejsce dla mnie.” I uśmiechnęłam się do siebie.
Na końcu wycieczki Kiara spytała:
- Dobrze, to wszystko co mogłabym Ci pokazać. Więc teraz pytanie: Gdzie chciałabyś zamieszkać?
- Kiedy mnie oprowadzałaś, zakochałam się w takim jednym miejscu… Chciałabym zamieszkać na tej wspaniałej łące z jeziorem, ostatnim miejscu, po którym mnie oprowadzałaś.
- Świetny wybór! Naprawdę też lubię to miejsce. Od tej chwili jest Twoje, tylko musimy wykonać znak informujący o tym, że to miejsce jest zamieszkane.
- To chyba nie problem?
- Oczywiście, że nie. Taki znak wykonuje się w ciągu dwóch dni, ale dla Ciebie mamy już gotowy i zaraz go wbijemy w ziemię.
Po skończonej robocie Kiara odezwała się:
- Dobrze, to ja już pójdę, a ty się rozgość. Zapoznaj się ze wszystkimi zakątkami swojego mieszkania, porozglądaj się i dobranoc ;)
- Ohh! Dziękuję Ci Kiaro, gdyby nie Ty, nigdy bym tu nie trafiła i nigdy bym nie miała równie wspaniałego mieszkania! Jeszcze raz dziękuję i dobranoc!
- Nie ma za co. – Uśmiechnęła się i odeszła.
Zaczęłam się rozglądać. Następnie ruszyłam pewnym krokiem zwiedzić wszystkie kąty tego miejsca. Podeszłam do jeziora, przejrzałam się i napiłam się z niego.
- Łał. Nigdy nie piłam równie pysznej wody.. – Powiedziałam do siebie.
Popatrzyłam na swoją ranę na nodze. (Miałam przygodę, przed dołączeniem do stada.)
Wyglądała lepiej niż ostatnio, ale bardzo wolno się goi. Weszłam do wody i zaczęłam się w niej bawić niczym małe tygrysiątko. Przypomniały mi się stare czasy… Kiedy wyszłam zauważyłam, że rana zniknęła!
Byłam zdumiona i zszokowana – Ta woda jest magiczna i leczy rany!
Kiedy się otrząsnęłam, postanowiłam, że to pozostanie moją słodką tajemnicą…
            Zmęczona dzisiejszym dniem położyłam się spać w moim nowym, czyściutkim szałasie…

Zdjęcie mojego mieszkania:




<Ahh.. Ciągle popełniam błędy i piszę lwica, zamiast tygrysica.. ._. >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz