Odeszłam od matki i pobiegłam dalej. Stanęłam i zobaczyłam jakieś jajo. Nagle zaczęło się ruszać i wyszedł z niego mały smok. Była to smoczyca. Nazwałam ją Wianetta.
Nagle, niebo jasne i przejrzyste stało się ciemne. Kwiaty straciły swój dawny blask i zapach. Wtedy zrozumiałam, że nadciąga okropne zło. Nagle trawa zapaliła się i otoczył nas czerwono krwisty ogień. Języki ognia latały nad nami. Nagle Wianetta urosła i łapiąc mnie po brzuch łapami odleciała ze mną. Popatrzyłam jej prosto w oczy, które mówiły bez słów o czym myślę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz