środa, 22 maja 2013
Od Spirita do Sabriny
Kręciłem sie w kółko próbując go zrzucić. Ale głupi skorupiak nie chciał za żadne skarby puścić końca mojego ogona. Widziałem jak Sabrina próbowała mi pomóc. Lekko zmęczony cały czas z krabem na ogonie zatrzymałem się. Wtedy samicy udało sie odczepić wrednego skorupiaka i wrzucić go z powrotem do wody.
- Bardzo ci dziękuje. - powiedziałem i polizałem Sabrinę po mordce.
Uśmiechnęła się.
- Tylko gdybyś się wcześniej zatrzymał zrobiłabym to szybciej. - powiedziała z przekora w głosie.
- Myślałem że uda mi się go zrzucić.
Popatrzyłem na wciąż bolący ogon. Troche futerka było wyrwane. Nagle zobaczyłem zbliżając w naszą strone Kiarę.
- Usłyszałam krzyk tygrysa. Czy coś się stało? - spytała spoglądając na nas.
Moja towarzyszka nie mogła powstrzymać sie od śmiechu. No ja zresztą również.
<Sabrino? Kiaro? Cóż się wydarzyło dalej?>
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz