Popatrzyłam się z przerażeniem na Lianę. Sabrino, zabierz tygrysiątko. - poleciłam.
Podeszłam do tygrysicy i pogłaskałam ją po łebku.
- Nie martw się, wszystko będzie dobrze - powiedziałam, a ona spojrzała się na mnie i uśmiechnęła, po czym oznajmiła : Dziękuję wam za wszystko. - następnie zamknęła oczy i zasnęła.
Moje serce skurczyło się, rozbolała mnie głowa. Po policzkach pociekły mi łzy. Wszyscy spoglądali po sobie ze współczuciem i smutkiem. Położyłam ciało zmarłej na ziemi.
Nagle zabłysło. Duch Liany wyszedł z niej i wzleciał do góry. Byliśmy trochę przestraszeni, ale mieliśmy już pewność, że tam będzie szczęśliwa. Postanowiłam zobaczyć co u Sabriny.
Zastałam ją pod drzewem tulącą w łapach niemowlę.
- Teraz ty będziesz jej mamą? - zapytałam
< sabrino? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz