Pożegnalnałam się z Orlando i udałam do domu. Czekała tam na mnie Blue.
- Gdzie byłaś przez tyle czasu? - zapytała z oburzeniem.
- Byłam z Orlando. - powiedziałam spokojnie - jest późno, kładź się już.
Tygrysiątko popatrzyło się na mnie bez zrozumienia i wdrapało na wiśnię.
Ja również poszłam odpocząć.
Nagle, w środku nocy słyszę głos córki.
- Mamo, miałam zły sen. - wymamrotała
Wyciągnęłam łapę na znak żeby się przytuliła, a ona natychmiast to zrobiła.
- Śniło mi się, że goniły mnie jakieś obce tygrysy i chciały mnie zabić. Były okropnie straszne! Nagle zagoniły mnie w ślepy zaułek. Zbliżały się do mnie powoli szczerząc swoje kły i głośno warczeć. Jeden z nich skoczył w moim kierunku, ale udało mi się zrobić unik! Nawet nie wiesz co wtedy czułam…
- Masz rację, to bardzo straszne co mi opowiedziałaś, ale mam nadzieję, że to twój ostatni taki sen - rzekłam
- Ja też - poparła mała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz