sobota, 29 czerwca 2013

Ogłoszenie

Uwaga! 
Przez większość wakacji nie będzie mnie w domu i nie będę miała czasu pisać.
Nie wiem co na to Gracja i Sabrina , ale podczas mojej nieobecności możecie wysyłać opowiadania tylko do nich.
Być może blog będzie też zawieszony na czas wakacji.

Alfa Kiara

Od Kiary do Sabriny i Gracji

Pocałowałam narzeczonego w policzek i pobiegłam do domu. Wdrapałam się na najwyższą gałąź i zaczęłam planować ślub. Pomyślałam, że Sabrina i Gracja z chęcią mi pomogą. Po kilku minutach zobaczyłam przed sobą uśmiechnięte tygrysice.
- Hej dziewczyny - przywitałam się
- Cześć - powiedziały
- Mam dla was nowinę!
Przyjaciółki nastawiły uszy.
- Orlando mi się oświadczył!!! - wykrzyknęłam.
- Gratulacje - powiedziały z podnieceniem
- Ja mogę zająć się dekoracjami - oznajmiła Sabrina
- Ja zadbam o to abyś wyglądała przepięknie w tym cudownym dniu - dodała Gracja.
- Dzięki dziewczyny - powiedziałam i przytuliłam je.

<< dziewczyny ? >>

sobota, 22 czerwca 2013

Od Sabriny do Spirita

 Cicho zbliżyliśmy się do potworów.
 Spirit dał mi znak abym przykuła stworzenia do ziemi.
Gdy to uczyniłam obie bestie natychmiastowo się obudziły.
Wraz z Spiritem zaczęliśmy atakować intruzów.
Niestety chimery skutecznie unikały ich.
Jedna z nich zdzieliła mnie łapą.
- Sabrina!!! - usłyszałam krzyk ukochanego.
- W porządku. - wstałam trzymając się za głowę.
Gdy spojrzałam na łapę ujrzałam krew.
Nagle wpadł na mnie Spirit.
Oboje poturlaliśmy się parę metrów od bestii.
Obie zaczęły się do nas skradać.
Stworzyłam lodową tarczę , która zatrzymała je na 5 minut.
- Choć , musimy walczyć dalej. - pomogłam wstać towarzyszowi.
Tygrys zajął pozycję bojową , obnażył kły i wyrzucił ogniste kule.

<Sorry , ale brak weny , Spirit?>

wtorek, 18 czerwca 2013

Od Orlando do Kiary

- Teraz ty spróbuj. - powiedziałem. Kiara zaczęła podchodzić i gdy przykucnęła wrzuciłem ją do wody. Śmiałem się, a Kiara wynurzyła się z rybą w pysku. Wyszła, otrząsnęła się i zjadła rybę.
- Musimy coś wymyślić na ślub. Może Sorui i Blue będą niosły obrączki? - zapytałem.
- Dobry pomysł, tylko pamiętaj, nie możesz oglądać sukni przed ślubem. -powiedziała.
Uśmiechnąłem się.

piątek, 14 czerwca 2013

Od Kiary do Orlando

- Ależ tak! - wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
- Kocham Cię - powiedział Orlando
- Ja Ciebie też - powiedziałam.
Samiec delikatnie nałożył mi bransoletkę na łapkę. W życiu nie widziałam piękniejszej.
- A teraz chodź za mną - rozkazał i zaprowadził mnie na małą wysepkę na środku jeziora.
Było tam bardzo romantycznie, towarzyszył nam zachód słońca.
Woda wokół była przejrzyście czysta. Co jakiś czas wyskakiwały z niej ryby.
- Hmmm. Dawno nie jadłam ryby - oznajmiłam.
- Zaczekaj - odrzekł i poczłapał do wody. Próbował złapać jedną z nich w pyszczek, ale ta przeskakiwała mu przed nosem. Siedziałam na brzegu i ledwo powstrzymywałam się od śmiechu. Wreszcie udało mu się chwycić ją w zęby. Wyszedł z wody i zasapany położył mi ją u stóp, która od razu wskoczyła z powrotem do wody.
- Dobra, poddaję się - powiedział zrezygnowany i padł na ziemię, a ja roześmiałam się.

<co dalej? >

Od Orlando do Kiary

- Podróżowałem po to. - pokazałem jej bransoletkę z piórem feniksa i Kamieniem Miłości.
- Czy wyjdziesz za mnie? - zapytałem. Zrobiłam wielkie, rozczulone oczy.

wtorek, 11 czerwca 2013

Od Gracji do Kiary, Oriona i Blue

Gdy poszłam odwiedzić Kiarę, zastałam tylko Blue.
- Witaj Blue. Gdzie jest Twoja mama? – Spytałam.
- Nie wiem. Obudziłam się i jej nie było, ale podejrzewam, że poszła polować. – Odparła.
- Dobrze, więc zostanę z Tobą i razem na nią poczekamy.
Po około dziesięciu minutach wróciła Kiara z jakimś tygrysem.
- O, witaj Gracjo! Poznaj Oriona, od tej chwili należy do stada. – Zawołała Kiara.
- W-w-witaj Orion, jestem Gracja. – Onieśmieliło mnie jego spojrzenie.
- Witaj Gracjo, bardzo miło mi Cię poznać. – Uśmiechnął się.
- Mnie również. – Odrzekłam.
- Może pójdziemy zapolować? – Zaproponował samiec.
Zgodziłyśmy się.
Po udanym polowaniu zaczęliśmy się ścigać.
Przegrany miał upolować coś na deser dla zwycięzcy.
Kiedy byłam prawie u celu potknęłam się i upadłam na Oriona – zrobiło się niezręcznie.
- Bardzo przepraszam! – Zakłopotałam się.
- Hah. Spokojnie, nic się nie stało. – Roześmiał się. (Widocznie go rozbawiłam.)
Kiedy pomógł mi otrzepać futro z pyłu, Kiara zdążyła dobiec do wyznaczonej mety.
- Wygrałam! Upolujecie mi zajączka. – Uradowała się.
Kiedy upolowałam jej tego zająca, pożegnałam się z nimi i pobiegłam szybko do domu.
„Ale wstyd! Zamiast zrobić na nim dobre wrażenie, tylko go rozśmieszyłam i pewnie uważa mnie teraz za niezdarę!” – Pomyślałam. -
„Szkoda, bo nawet fajny jest.”
Po (nie)udanym dniu trudno było mi się uspokoić, ale Sholira mnie pocieszyła. Zauważyłam, że trochę przytyła, ale tylko się uśmiechnęłam i zaczęłam myśleć nad zmianą jej imienia.

<Przepraszam, że długo mnie nie było, ale miałam szlaban.>

Od Spirita do Sabriny

 Prowadziłem. Gdy byliśmy już blisko, dałem znak partnerce żeby zwolniła. Teraz zaczęliśmy się skradać. Po chwili zrobiłem się niewidzialny. Sabrina również. Szliśmy polowi i uważnie, żeby było nas jak najmniej słychać. Po paru krokach dało się już słyszeć powarkiwanie chimer. Stanąłem.
- Wydaje mi się, że usnęły. - powiedziałem szeptem. - Ale one mają niestety bardzo lekki sen i wystarczy nawet trzask gałązki, żeby się obudziły.
Zaczęliśmy jeszcze wolniej iść w stronę dźwięku. Uważaliśmy na każdym kroku gdzie stawiamy łapy. Po chwili zza drzew wyłoniły się dwa cielska śpiących potworów.

 <Sabrino?>

niedziela, 9 czerwca 2013

Od Kiary do Sabriny, Oriona i Orlando.

- Orlando, gdzie ty się podziewałeś? - powiedziałam
- Później Ci opowiem, a kim jest ten tygrys? - zapytał
- To Orion, jeśli chcesz, może dołączyć do stada.
- Pewnie. - powiedział partner, po czym powiedział do tygrysa:
- Jestem Orlando, zechcesz do nad dołączyć?
- Bardzo chętnie, zresztą nie ma co do stracenia - odparł samiec.
- Myślę, że możemy zostać przyjaciółmi - stwierdził przyjaciel
- Być może - odpowiedział towarzysz .
Po jakimś czasie udaliśmy się do naszych domów.
Orlando chciał mnie odprowadzić. Kiedy byliśmy juz przed drzewem wiśni powiedziałam:
- to co się takiego działo, że cię nie było?
Popatrzył się na mnie z miłością.

Od Orlando

Teraz pokonywałem jeziora lawy. Była też wioska ludzi, którzy szanowali tygrysy. Pokonując jeziora natrafiłem na gniazdo feniksa, który tam był. Zleciał i zapytał:
 - Czego chcesz?
 - Twego pióra. - powiedziałem, a on dał mi pióro, teraz wracałem do domu. Czekała mnie długa droga, gdy byłem przy terenie, stęskniony spojrzałem na niego. Nagle zobaczyłem Kiare, Sabrinę i Obcego tygrysa. Kiara była odwrócona do mnie tyłem, reszta przodem, pokazałem, by byli cicho i zakradłem się od tyły. Wtuliłem się w nią, ona się odwróciła i na mój widok skoczyła, prosto na mnie.
> <<Już wróciłem>>

Od Kiary do Sabriny i Oriona.

Wreszcie udało nam się go dogonić.
- Kim jesteś? - zapytałam
- Nazywam się Orion. - powiedział dumnie.
- Co tutaj robisz? - spytała Sabrina.
- Po prostu sobie spacerowałem. Nagle zobaczyłem was dwie. Trochę się zawstydziłe i postanowiłem się wycofać, a wy zaczęłyście mnie gonić.
- Och wybacz, myślałam, że przed nami uciekasz - powiedziała powstrzymując się od śmiechu przyjaciółka.
- Ja jestem Kiara, a to Sabrina.

Od Sabriny do Kiary i Oriona

 Zobaczyłyśmy dużego cervus'a pasącego się na polanie.
- Kiara , ty z lewej , ja z prawej. - tygrysica kiwnęła głową.
Zakradłyśmy się z obu stron.
Zwierzę nic nie przeczuwało więc wszystko szło zgodnie z planem.
Obie rzuciłyśmy się na ofiarę , udało się nam złapać ją za szyję.
Po jakimś czasie opadła z sił i mogłyśmy się rozkoszować smakiem.
- Nie ma to jak udane polowanie.
Nagle usłyszałam szelest w krzakach , podeszłam bliżej , zobaczyłam parę niebieskich ślepi.
Nie znana postać śmignęła mi przed oczami w kierunku lasu.
- Kiara , zostaw ten kawał mięsa i chodź!
- Po co ten pośpiech? - spytała przeciągając się.
- Bo szykuje się pogoń.
- A ok.
Obie biegłyśmy przez jakiś czas , aż nagle postać zatrzymała się i poznałyśmy , że to tygrys.

<Kiara co dalej?>

piątek, 7 czerwca 2013

Od Blue do Gracji

Wstałam. mamy nie było, pomyślałam, że poszła na polowanie. Kora też wstała. Była mała i drobna. Nie znała swojej prawdziwej mamy. Szkoda mi jej było. Wolałam trochę poleżeć. Nagle do jaskini weszła Gracja.

 <<Co dalej?>>

czwartek, 6 czerwca 2013

Od Kiary do Sabriny

Od Kiary do Sabriny
Wstałam z ziemi i otrzepałam się z piachu.
Wyjrzałam przez szparę w drzewie. Była dziś piękna pogoda, w sam raz na polowanie.
Od kąd poznałam Orlando, a Sabrina Spirita, oraz zaadoptowałyśmy tygrysiątka, bardzo żadko się spotykałyśmy. Dawniej, nie mogłyśmy bez siebie przeżyć dnia. Wszystko robiłyśmy razem i trochę zaczęło mi tego brakować.
Postanowiłam, że ją odwiedzę. Popatrzyłam w stronę Blue. Córeczka spała w najlepsze, a w nią wtulała się Kora,  więc bez problemu zostawię je na chwilę, tak, że nawet się nie zoriętują.
Delikatnie wyszłam na dwór. Poczułam świeże powietrze. Do moich uszu docierał śpiew ptaków. 
Na chwilę położyłam się na trawie i spojrzałam w chmury. Miło mi się tak leżało i chyba trochę przysnęłam, bo gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nachyloną nade mną przyjaciółkę. Kiedy trochę się ocknęłam usłyszałam:
- Wyglądasz tak uroczo kiedy śpisz! - powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Sabrina.
- Co ty tu robisz!? - krzyknęłam - właśnie miałam do ciebie iść!
- To ciekawe, bo właśnie zobaczyłam cię rozłożoną na trawie - odrzekła z przekorem.
Uśmiechnęłam się i lekko ją popchnęłam.
- Umieram z głodu, a ty? - oznajmiłam
- No jasne, nie jadłam jeszcze śniadania! 
Pobiegłyśmy na polanę. 

<<Sabrino?>>

wtorek, 4 czerwca 2013

Kącik artystyczny

Cześć , wraz z Kiarą dodałyśmy dwa obrazki do kącika artystycznego , aby zachęcić innych do rysowania.
Mam nadzieje , że wam się spodobają , pozdrawiam :) .

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Od Sabriny do Spirita

 - Dziękuję ci Spirit. - powoli obwąchałam uskrzydloną padlinę.
Cała trójka zabraliśmy się do jedzenia.
Po skończonym posiłku poszliśmy na spacer.
Razem ze Spiritem spacerowałam po plaży.
Sorui przeskakiwała małe fale.
- Mamo! Mamo! Zobacz! - odwróciłam się w stronę tygrysiątka.
- Spirit spójrz! Sorui umie wzbijać się w powietrze na krótki czas.
- Jak będzie chciała nauczę ją latać. - samiec uśmiechnął się.
- Tak! Naucz , naucz! - tygrysiątko zaczęło ocierać się o przednie łapy tygrysa.
- Więc zacznijmy naukę! - Spirit zaczął biec po piasku , nagle wzbił się w powietrze.
Mała rozpędziła się , wzbiła , a po chwili spadła.
Na szczęście nic sobie nie zrobiła , tylko mordkę piała całą w piachu.

<Sorui?>

Od Sabriny

 Spojrzałam na Sorui , która kurczowo się trzymała mojej łapy.
- Będziemy walczyć. Zaniosę małą do Kiary i zaraz wrócę. - pobiegłam w kierunku domu Alfy.
- Witaj Sabrino , witaj Sorui.
- Mam do ciebie wielką prośbę.
- Co tylko zechcesz. - samica uśmiechnęła się.
- Popilnuj Sorui , nie wiem na jak długo , ale o nic nie pytaj. - pobiegłam w stronę domu.
- Spirit nie pozostaje nam nic innego jak walczyć.
- A gdzie Sorui?
- Zostawiłam ją u Kiary.
Oboje pobiegliśmy w stronę potworów.

<Spirirt?>





niedziela, 2 czerwca 2013

Od Orlando



> Nagle stanął za mną smok.
- Czego szukasz? - spytał.
- Kamienia miłości dla ukochanej.- powiedziałem.
 - Dostaniesz go, jak przejdziesz 3 próby. 1: musisz udowodni, że jesteś delikatny, 2: że jesteś zaradny, a 3: że odważny. - powiedziała czerwona bestia. -  Jakby coś nazywam się Eklejn.
 Zabrał mnie na polanę gdzie były sarny i mała sarenka. Podkradłem się i zaatakowałem, mała sarenka uderzyła się w kamień i rozcięła nogę. Podszedłem  i opatrzyłem ranę.
- 1 próba zaliczona. - powiedział smok i zabrał mnie nad jezioro lawy. - Nie możesz teraz latać. Musisz pokonać to jezioro. - powiedział. obok płynęła zwykła rzeka wody. Swoją mocą rozlałem wodę i przeszedłem. 
 - 2 próba zaliczona - teraz zabrał mnie na urwisko. Było wysokie, bałem się . - masz przelecieć nad tym urwiskiem. Jeden błąd i nie wrócisz do swojej ukochanej. - powiedziała bestia. Skoczyłem i złapałem prąd. Wtedy się uniosłem, przeleciałem kawałem i wróciłem do Eklejna.
>  - 3 próba zaliczona. - powiedział i dał mi kamień. Teraz pobiegłem do świata feniksów.
> CIĄG DALSZY NASTĄPI.
> Orlando.

sobota, 1 czerwca 2013

Od Blue do Kiary

 Cicho skradałam się. Nagle zobaczyłam matkę z małą kapibarą. Spojrzałam na nią.
- Mamo, kto to?! - zapytałam głośno.
- To Kora. - powiedziała. Zwierzątko mnie powąchało. Ja się położyłam, a mała Kora schowała się w mojej sierści.
- Lubi cię. - powiedziała matka.
- Najwyraźniej - odpowiedziałam.

Od Spirita do Sabriny i Sorui

- Pewnie. - odparłem. - Miałem zamiar cie o to zapytać.
Uśmiechnęła się.
- Za chwilę wracam.
Wystartowałem i poleciałem szukać czegoś do jedzenia. Latałem nad terytorium ale nic nie przykuło mojej uwagi. W pewnym momencie zobaczyłem gryfa trochę większego od siebie. Postanowiłem go upolować. Stałem się niewidzialny i jak najciszej podleciałem do niego od tyłu. Gdy byłem już niedaleko odwrócił łeb w moją stronę. Zastygłem w bezruchu. Tylko skrzydłami lekko machałem aby nie spaść. Stwór chwilę się porozglądał i ruszył dalej. Tym razem podleciałem jeszcze ciszej. Kiedy miałem jego łeb na wyciągnięcie łapy użyłem swoich pazurów. Może za niecałą minutę gryf już nie żył. Upadł na ziemie. Podleciałem do niego i wziąłem go na kark, bo ani w łapach ani w pysku bym go nie udźwignął. Ruszyłem w stronę domu Sabriny. Czekała na mnie przed wejściem. Siedziała tam razem z już obudzoną Sorui. Przypomniałem sobie, że nadal jestem niewidzialny. Gdy już było mnie widać zacząłem zlatywać na ziemie. Kiedy wylądowałem, zrzuciłem zdobycz na ziemię. Partnerka gdy tylko zobaczyła gryfa, którego upolowałem zrobiła wielkie oczy.
- Proszę, to dla nas na śniadanie. - powiedziałem z uśmiechem.

<Sabrino? Może być takie śniadanko? :3>

Od Spirita

- Gdy chodziłem po naszym terytorium zobaczyłem dwie chimery, które z tego co widziałem, wyglądały jakby się już tu zadomowiły. - mówiłem szybko i starałem się złapać oddech.
- Czekaj, uspokój się trochę i powtórz wszystko jeszcze raz i powoli bo trudno cie teraz zrozumieć.
Skinąłem łebkiem i usiadłem. Po chwili wyrównałem oddech.
- Więc, gdy przechadzałem się po terytorium zobaczyłem dwie chimery. Wyglądały jakby się już zadomowiły. Mogą być niebezpieczne jeśli czegoś nie zrobimy. - mówiłem powoli.

 <Sabrino? Co będzie dalej?>