niedziela, 26 maja 2013

Od Kiary

W oddali ujrzałam stado kapibarów. Sabrina i Spirit popędzili za nimi. Kiedy nie było ich już widać westchnęłam i podreptałam w ich stronę. Nagle mą uwagę przyciągnęła mała istotka bawiąca się kwiatkiem, która chyba nie zauważyła, że jej rodzina uciekła.
Zaczaiłam się w trawie i czekałam na zdobycz.  Kapibara niezauważając mnie podeszła bliżej do kamienia położonego pół metra ode mnie. W pewnym momencie zorientowała się, że stoi twarzą w twarz z tygrysem. Z przerażeniem spojrzała mi prosto w oczy. Była jeszcze bardzo młoda, wielkości mojej łapki. Już miałam atakować, ale ta, znów popatrzyła się na mnie swoimi malutkimi, czarnymi oczkami. Wtedy coś we mnie pękło. Wiedziałam, że pozostała samotna, zdana tylko na siebie. Straciłam ochotę na polowanie. Zrobiło mi się jej żal. Biedne, drobne zwierzątko stało teraz przede mną, przyciśnięte do kamienia i strasznie dyszało. Wyciągnęłam w jej stronę łapę. Powąchała ją. Poczułam na opuszkach palców dotyk mokrego noska. Powiedziałam jej w myślach, że nie chcę jej nic zrobić, a ona trochę nieufnie podeszła do mnie. Wzięłam ją na łapę i powąchałam. Pachniała wrzosami i piaskiem. Wdrapała mi się powoli na plecy i położyła.
Postanowiłam zabrać ją do domu i zaopiekować się nią. Nadałam jej imię Kora.
Nieczekając na powrót przyjaciół, poszłam przed siebie z nową towarzyszką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz