środa, 29 maja 2013

Od Kiary do Hayley

Wyszłam na spacer z Korą. Kapibar biegał między młodymi drzewami i śmiesznie pochrumkiwał.
Położyłam się na trawie i patrzyłam jak się bawi. Nagle, w oddali zobaczyłam szczupłą sylwetkę tygrysa, wyglądającego jak by zaraz miał upolować moją małą towarzyszkę. Wstałam prędko i zasłoniłam Korę. Tygrys popatrzył się na mnie ze zdziwieniem.
- A więc, będziesz to jadła, tak? - po głosie stwierdziłam że to samica.
- Hmm.. Nie. To moja towarzyszka i nie mam zamiaru jej jeść. - powiedziałam trochę oburzona.
-  Wybacz. Nie jestem przyzwyczajona do tego żeby tygrysy kumplowały się z jedzeniem. - zażartowała - a tak w ogóle, to jestem Hayley.
- Cześć, ja jestem Kiara, a to Kora - moja "córeczka"
Hayley uśmiechnęła się.
- Jesteś tu sama? - spytałam trochę zawstydzona.
- Yyy.. Ja? Tak. - odpowiedziała
- Mam stado, może chciałabyś dołączyć?
- Stado? Nie słyszałam, żeby tygrysy miały stado, ale dobrze.
- A teraz chodź, przedstawimy cię reszcie - powiedziałam chwytając ją za łapę.
Koleżanka poszła za mną.

<co dalej?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz