piątek, 10 maja 2013

Od Kiary do Orlando

Kiedy sie obudziłam nikogo nie było.
- Kiara, Kiara! - usłyszałam nawoływanie
To na pewnie Orlando. - pomyślałam i poszłam za głosem.
W oddali zobaczyłam przyjaciela trzymającego w pyszczku wianek. Podszedł do mnie i założył mi go na głowę. Następnie kazał mi zamknąć oczy. Zaprowadził mnie na łąkę na której leżała duża skała a na niej bawół. Wszystko było pięknie przystrojone kwiatami.
- Siadaj - powiedział.
Usiadłam, a on zrobił to samo na przeciwko mnie.
- Smacznego - rzekł
- Smacznego - odpowiedziałam i zaczęłam jeść.

<< Co będzie dalej? >>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz