środa, 29 maja 2013

Od Spirita do Sabrinę


 Zaczęliśmy biec za kapibarami. Szczerze powiedziawszy nie byłem głodny. Chciałem sie rozruszać. Obok mnie biegła Sabrina. Kiary nie widziałem. Co jakiś czas podbiegaliśmy, jednak po chwili troche zwalnialiśmy, gdyż nie było to polowanie. Po niedługim czasie zwolniliśmy, a następnie stanęliśmy. Rozejrzałem się. Nigdzie nie było Kiary. Byłem tylko ja z Sabriną.
- Gdzie ona się podziała? - spytałem.
- Nie wiem. - odparła.
- Szukamy jej czy idziemy gdzieś sami?
- Nie jest małym tygrysiątkiem, da sobie radę.
- Wiec w takim razie chodźmy gdzieś.
Ruszyliśmy powoli przed siebie. Słońce powoli zachodziło i rzucało pomarańczowo złote smugi światła na drzewa, pod którymi szliśmy. Po chwili wyszliśmy na jakieś urwisko. Z niego było pięknie widać okolice. Usiedliśmy niedaleko krawędzi. Patrzyliśmy na słońce, które zbliżało sie do linii horyzontu. Popatrzyłem na Sabrinę. Promienie tańczyły na jej futerku. Otworzyłem pyszczek i za chwilę go zamknąłem. Po chwili jednak zapytałem ją:
- Czy zostaniesz moją partnerką?

<Sabrino??>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz