Kiedy wyszłam ze ,,Śnieżnej Strefy" było ciepło.
Postanowiłam się napić i coś zjeść.
Zmierzałam w stronę wodopoju , kiedy nagle coś błękitnego przecięło mi drogę.
Z pyłu wyłonił się niebieski , uskrzydlony tygrys.
Głęboko westchnęłam.
Gdy zorientowałam się , że na mnie patrzy opanowałam się.
- Cześć ,nic ci nie jest? - spytałam podchodząc.
Nie odpowiedział.
- Hallo? - powiedziałam machając mu łapą przed oczami.
- O! Nie , nie w porządku. - odparł i odleciał.
Gdy dotarłam do wodopoju wdrapałam się na drzewo i rozmyślałam zapominając o głodzie.
- O , cześć Sabrina! - przywitała się przyjaciółka.
- Cześć Kiara. - odparłam po czym westchnęłam.
- Co ci jest? - spytała zaniepokojona.
- Mi , nic. - mówiąc to zeskoczyłam z gałęzi.
Alfa wpatrywała się w moje oczy.
- Weź już nie kłam! Właśnie poznałaś chłopaka! - usłyszawszy to skoczyłam na nią zatykając jej usta.
- Dobra nie drzyj się. - zeszłam z niej.
- O rany! Sabrina się zakochała! Sabrina się zakochała! - wykrzykiwała skacząc wokół mnie Kiara.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz