piątek, 14 czerwca 2013

Od Kiary do Orlando

- Ależ tak! - wykrzyknęłam i rzuciłam mu się na szyję.
- Kocham Cię - powiedział Orlando
- Ja Ciebie też - powiedziałam.
Samiec delikatnie nałożył mi bransoletkę na łapkę. W życiu nie widziałam piękniejszej.
- A teraz chodź za mną - rozkazał i zaprowadził mnie na małą wysepkę na środku jeziora.
Było tam bardzo romantycznie, towarzyszył nam zachód słońca.
Woda wokół była przejrzyście czysta. Co jakiś czas wyskakiwały z niej ryby.
- Hmmm. Dawno nie jadłam ryby - oznajmiłam.
- Zaczekaj - odrzekł i poczłapał do wody. Próbował złapać jedną z nich w pyszczek, ale ta przeskakiwała mu przed nosem. Siedziałam na brzegu i ledwo powstrzymywałam się od śmiechu. Wreszcie udało mu się chwycić ją w zęby. Wyszedł z wody i zasapany położył mi ją u stóp, która od razu wskoczyła z powrotem do wody.
- Dobra, poddaję się - powiedział zrezygnowany i padł na ziemię, a ja roześmiałam się.

<co dalej? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz