wtorek, 11 czerwca 2013

Od Spirita do Sabriny

 Prowadziłem. Gdy byliśmy już blisko, dałem znak partnerce żeby zwolniła. Teraz zaczęliśmy się skradać. Po chwili zrobiłem się niewidzialny. Sabrina również. Szliśmy polowi i uważnie, żeby było nas jak najmniej słychać. Po paru krokach dało się już słyszeć powarkiwanie chimer. Stanąłem.
- Wydaje mi się, że usnęły. - powiedziałem szeptem. - Ale one mają niestety bardzo lekki sen i wystarczy nawet trzask gałązki, żeby się obudziły.
Zaczęliśmy jeszcze wolniej iść w stronę dźwięku. Uważaliśmy na każdym kroku gdzie stawiamy łapy. Po chwili zza drzew wyłoniły się dwa cielska śpiących potworów.

 <Sabrino?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz