czwartek, 6 czerwca 2013

Od Kiary do Sabriny

Od Kiary do Sabriny
Wstałam z ziemi i otrzepałam się z piachu.
Wyjrzałam przez szparę w drzewie. Była dziś piękna pogoda, w sam raz na polowanie.
Od kąd poznałam Orlando, a Sabrina Spirita, oraz zaadoptowałyśmy tygrysiątka, bardzo żadko się spotykałyśmy. Dawniej, nie mogłyśmy bez siebie przeżyć dnia. Wszystko robiłyśmy razem i trochę zaczęło mi tego brakować.
Postanowiłam, że ją odwiedzę. Popatrzyłam w stronę Blue. Córeczka spała w najlepsze, a w nią wtulała się Kora,  więc bez problemu zostawię je na chwilę, tak, że nawet się nie zoriętują.
Delikatnie wyszłam na dwór. Poczułam świeże powietrze. Do moich uszu docierał śpiew ptaków. 
Na chwilę położyłam się na trawie i spojrzałam w chmury. Miło mi się tak leżało i chyba trochę przysnęłam, bo gdy otworzyłam oczy zobaczyłam nachyloną nade mną przyjaciółkę. Kiedy trochę się ocknęłam usłyszałam:
- Wyglądasz tak uroczo kiedy śpisz! - powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha Sabrina.
- Co ty tu robisz!? - krzyknęłam - właśnie miałam do ciebie iść!
- To ciekawe, bo właśnie zobaczyłam cię rozłożoną na trawie - odrzekła z przekorem.
Uśmiechnęłam się i lekko ją popchnęłam.
- Umieram z głodu, a ty? - oznajmiłam
- No jasne, nie jadłam jeszcze śniadania! 
Pobiegłyśmy na polanę. 

<<Sabrino?>>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz