sobota, 20 kwietnia 2013
Od Orlando do Kiary i Sabriny
Jedliśmy w ciszy. Gdy skończyliśmy powiedziałem:
- Co tak tu cicho?
Lwice popatrzyły zdziwione.
- Kto ostatni przy wodospadzie ten pajac! - powiedziała Sabrina. Poleciała z Karią jak strzała. Usłyszałem:
- A on nie biegnie? - powiedziała Sabrina.
- On będzie pajacem, nie ty. - powiedziała Kiara. Pobiegłem wtedy. Szybko je wyprzedziłem. One przybiegły razem.
- Ty... - przerwałem Sabrinie.
- Tak jestem bardzo szybki, nawet szybszy od światła. Co w tym dziwnego? - powiedziałem i skoczyłem w klifu do wodospadu, udając, że przez przypadek spadłem.
- Orlando! - krzyknęły obydwie.
- Bu! - zaszedłem je od tyłu. Podskoczyły, omal same nie spadł, podparłem je już latając.
- Przestań! - powiedziała Kiara.
- Ale co? - zapytałem.
- Się wygłupiać! - dodała Sabrina.
Zrobiłem zdziwioną minę i ruszyłem uchem. Tygrysice zaczęły się śmiać. Poszliśmy dalej. Popatrzyłem i zauważyłem jakąś plażę i morze.
- Chodźmy tam. - powiedziałam. Poszliśmy. Tam było ciepło i przytulnie. Dosłownie ślicznie. Woda taka błękitna. W swoim cyrkowym życiu nigdy takiego czegoś nie widziałem.
Od razu pobiegłem do wody. Nagle zaczęło się powoli ściemniać i wszyscy udaliśmy się do domów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz