Nie wiedziałem, czy kłusownicy nadal mnie gonią. Ale biegłem. Zrezygnowałem z tego. Byłem wykończony, biegłem ponad 10 godzin uciekając przed ludźmi. Tu czułem się bezpieczny. Usiadłem i patrzyłem w stronę rzeki którą znalazłem. Nagle pojawiły się jakieś dwie tygrysice.
- Witaj. - powiedziała czarno-ruda przeskakując nad rzeką.
- Hej. - uśmiechnąłem się. Zakochałem się.
- Jestem Kiara. A to jest Sabrina. Czy dołączysz do naszego stada? - zapytała ta sama.
- Chętnie. - powiedziałem. Oprowadziły mnie po pięknych terenach. Czułem się jak anioł. Kiary głos był taki delikatny, oglądaliśmy w trójkę zachód zachód słońca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz