Od Orlando do Kiary
Był piękny poranek. Ale coś mi nie pasowało. Było cicho, nawet za bardzo. Nagle usłyszałem szczekanie psów. Gdy wskoczyłem na drzewo ujrzałem psy, człowieka i Kiarę. Wyskoczyłem jak sprężyna i skoczyłem na pierwszego psa, a potem na drugiego. Gdy się obejrzałem człowieka nie było, a Kiara była ranna.
Kiara?
ODPISZESZ?
OdpowiedzUsuń