sobota, 5 października 2013

Od Kiary do Orlando

JGdy się ocknęłam,
Zobaczyłam pochylonego nademną Orlando z łzami w oczach.
- Kiara ty żyjesz - powiedział i zamknął oczy. Spróbowalam wstać, ale o mały włos upadłabym na ziemię. Naszczęście w porę zostałam złapana. Moja łapa mocno krwawiła i bolała jak by była złamana. 
- W porządku? - zapytał przerażony samczyk.
Pokręciłam głową. Tygrs spojrzał na moją ranę i powiedział :
- Schowaj się gdzieś, a ja zaraz tu wrócę.
Poczłapałam się w stronę nory którą od dawna obserwowałam. Po kilku minutach zobaczyłam lecącego Spirita. Wziął mnie na swój grzbiet. 

Co bedzie dalej? Przepraszam ze mało pisze ale mam dużo na głowie,mówiąc dużo mam na myśli szkołę. Od następnego tygodnia postaram sie częściej pisać i przywrócić bloga do dawnego stanu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz