Rano gdy wstałam postanowiłam pójść do Kiary.
Tygrysica spała na jednej z gałęzi wiśni.
Postanowiłam ją obudzić w zabawny sposób.
Stworzyłam śnieżkę , cicho się podkradłam i rzuciłam nią w Kiarę.
Samica podskoczyła i spadła z gałęzi na brzuch.
- Ał! - jęknęła.
Podniosła wzrok i ujrzała mnie powstrzymującą się od śmiechu.
- Uważasz , że to takie zabawne? - mruknęła.
- Tak. - odpowiedziałam , pomagając jej wstać.
Poszłyśmy w stronę wodospadu , gdzie ujrzałyśmy kapibara.
- No dobra , ty mnie obudziłaś w brutalny sposób i ty mi upolujesz śniadanie.
Uśmiechnęłam się w zawadiacki sposób i przyczaiłam się nie daleko ofiary.
Po chwili wyskoczyłam z ukrycia.
Wbiłam pazury i kły w zwierze.
Wróciłam ze śniadaniem do przyjaciółki.
Po sytym posiłku poszłyśmy pobiegać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz